Noc z niedzieli na poniedziałek zmieniła południe Cypru w strefę operacyjną. Brytyjska baza lotnicza RAF Akrotiri została trafiona przez drona bojowego, co stanowi pierwszy bezpośredni atak na ten obiekt od uderzeń libijskich bojowników w 1986 roku. Gdy systemy ostrzegawcze wykryły zagrożenie, personel bazy otrzymał natychmiastowy rozkaz ukrycia się. Incydent sparaliżował nie tylko wojsko, ale i cywilny ruch lotniczy na wyspie.
Nocny atak i chaos na lotnisku w Pafos
Tuż przed północą lokalnego czasu w rejonie bazy ogłoszono alarm. Prezydent Cypru Nikos Christodoulides potwierdził, że w ataku wykorzystano irański bezzałogowiec typu Shahed 136. Maszyna uderzyła w pas startowy, powodując ograniczone szkody materialne. Choć nikt nie zginął, procedury bezpieczeństwa wdrożone przez brytyjską administrację były bezprecedensowe. Pracownicy cywilni i personel wojskowy otrzymali polecenie natychmiastowego powrotu do domów, a ci przebywający na terenie obiektu musieli zastosować się do rygorystycznych wytycznych:
"odsunęli się od okien i ukryli się za lub pod solidnymi meblami"
Zasięg zagrożenia wykroczył daleko poza mury wojskowej placówki. W oddalonym o 60 kilometrów międzynarodowym porcie lotniczym w Pafos zarządzono ewakuację terminala pasażerskiego. Decyzja zapadła po tym, jak na radarach pojawił się "podejrzany obiekt", co wywołało paraliż komunikacyjny w tej części wyspy.
canva.com
Londyn reaguje: F-35 i ewakuacja rodzin
W odpowiedzi na zagrożenie dowództwo bazy podjęło decyzję o relokacji rodzin żołnierzy oraz personelu niespełniającego kluczowych funkcji do bezpiecznych lokalizacji na wyspie. W powietrze poderwano myśliwce F-35, a systemy obrony powietrznej postawiono w stan najwyższej gotowości. Według źródeł agencji Reutera, w ataku brały udział łącznie dwa drony – jeden uderzył w cel, drugi został skutecznie przechwycony przez siły obronne.
Ministerstwo Obrony (MoD) w Londynie wydało oświadczenie, w którym podkreślono, że priorytetem jest życie i bezpieczeństwo ludzi.
canva.com
Bazy udostępnione USA i irańska zemsta
Eskalacja na Cyprze jest bezpośrednim skutkiem decyzji politycznych podjętych w ostatnich dniach. Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer wyraził zgodę na wykorzystanie brytyjskich baz przez lotnictwo USA do celów defensywnych. Jak podaje Sky News, chodzi nie tylko o obiekty na Cyprze, ale również o bazę RAF Fairford w Gloucestershire oraz strategicznie położoną Diego Garcia.
Atak drona Shahed interpretowany jest jako odwet za wspólną operację USA i Izraela o kryptonimie Operation Lion's Roar, wymierzoną w Iran. W wyniku tych działań zginął Najwyższy Przywódca Iranu, Ayatollah Ali Khamenei, co wywołało zapowiedź krwawej zemsty ze strony Teheranu i uruchomienie operacji "True Promise 4". Cypr, goszczący infrastrukturę NATO, stał się w ten sposób celem pośrednim w konflikcie mocarstw.
"Nie uczestniczymy w wojnie". Europa murem za Cyprem
Władze w Nikozji starają się dystansować od militarnego zaangażowania, obawiając się o bezpieczeństwo mieszkańców i turystów. Prezydent Christodoulides w stanowczym tonie odniósł się do sytuacji:
"Chcę jasno powiedzieć: nasz kraj nie uczestniczy w żadnej operacji wojskowej i nie zamierza uczestniczyć w żadnej operacji wojskowej"
Incydent spotkał się z natychmiastową reakcją Brukseli. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zapewniła o pełnym wsparciu dla państwa członkowskiego, które znalazło się na linii ognia.
"Chociaż Republika Cypryjska nie była celem, chcę jasno powiedzieć: wspólnie, stanowczo i jednoznacznie wspieramy nasze państwa członkowskie w obliczu każdego zagrożenia"