25 lutego 2026 roku warszawski sąd zamienił się w arenę dantejskich scen. Totalny chaos, nerwowa aura i obecność policji – tak według obecnych na miejscu mediów wyglądał koniec małżeństwa Sandry Kubickiej i Aleksandra Milwiw-Barona. Choć rozprawa trwała zaledwie kwadrans, emocje sięgały zenitu. Prawniczka Barona ujawnia szczegóły.
Sandra Kubicka i Baron w sądzie. Zaledwie 15 minut i koniec? Kulisy ekspresowej rozprawy
To, co działo się tego ranka w sądzie, przypominało kadry z filmu akcji. Sandra Kubicka pojawiła się na miejscu w starannie dobranej stylizacji, której kluczowym elementem były ciemne okulary przeciwsłoneczne. Jak sama wymownie skomentowała, założyła je, by pokazać, że "w jej życiu zawsze świeci słońce", choć atmosfera wokół była gęsta od napięcia. Z kolei Aleksander Milwiw-Baron postanowił uniknąć konfrontacji z tłumem, korzystając z bocznego wejścia, jakby uciekał przed oblężeniem, w ścisłej asyście prywatnych ochroniarzy.
Obecne na miejscu media przekazują, że na korytarzach sądowych nie obyło się bez scen. Świadkowie donoszą o dynamicznej gestykulacji i pokrzykiwaniach, które niosły się echem jeszcze przed wejściem na salę. W kulminacyjnym momencie, gdy emocje wzięły górę nad chłodną kalkulacją, Baron miał uciąć próbę dyskusji jednym, ostrym zdaniem skierowanym do żony:
Sandra, przestań. Nie rozmawiam z tobą!
Obecna na miejscu policja musiała interweniować, by zapanować nad chaosem wywołanym przez media i napiętą atmosferę między małżonkami.
instagram.com/sandrakubicka/
Dlaczego tak krótko? Prawniczka Barona przerywa milczenie i wyjaśnia sytuację
Gdy drzwi sali rozpraw otworzyły się po zaledwie 15 minutach, fani zamarli, licząc na szybki koniec dramatu, ale prawda okazała się zupełnie inna. Głos zabrała mecenas Anna Grabowska, reprezentująca interesy muzyka, studząc emocje mediów. Błyskawiczny przebieg spotkania nie zwiastuje wcale ekspresowego rozwodu.
Ze względu na charakter sprawy oraz obowiązek zachowania tajemnicy zawodowej mogę odnieść się wyłącznie do kwestii formalnych. Rozprawa miała charakter wstępny i organizacyjny, co w praktyce sądowej często wiąże się z krótszym czasem jej trwania. Na tym etapie postępowania nie zapadły żadne rozstrzygnięcia merytoryczne. Czas trwania posiedzenia nie przesądza o stanowiskach stron ani o ewentualnym porozumieniu - postępowanie pozostaje w toku.
- cytuje prawniczkę Barona portal Pudelek.pl.
Wygląda na to, że to dopiero początek sądowej batalii, która może ciągnąć się latami, przypominając głośną sprawę Joanny Opozdy i Antka Królikowskiego. Brak wyroku oznacza, że Sandra Kubicka i Baron wciąż są formalnie małżeństwem, a walka o warunki rozstania dopiero nabiera rumieńców.