Monika Miller przerywa milczenie. Po tygodniach rekonwalescencji wnuczka Leszka Millera w końcu zaprezentowała fanom efekt swojej najbardziej spektakularnej metamorfozy od czasu operacji biustu. Gwiazda serialu "Gliniarze" postawiła na tygrysi lifting i chwali się odmienionym obliczem. To już nie są drobne poprawki kosmetyczne, a zupełnie nowa twarz Moniki Miller.
Tygrysi lifting i efekt "foxy eyes"
Celebrytka nie bawi się w półśrodki. Tym razem zafundowała sobie inwazyjną procedurę, jaką jest chirurgia plastyczna okolic skroni. Zabieg trwał dwie godziny i polegał na precyzyjnym nacięciu skóry oraz mocnym podciągnięciu powięzi mięśniowych. Wszystko po to, by uzyskać drapieżny efekt foxy eyes (kociego oka), unieść brwi i wygładzić górne piętro twarzy. To poważna ingerencja, a nie zwykła wizyta u kosmetyczki.
Jak wyjaśnia klinika, w której Monika Miller zostawiła 15 tysięcy złotych:
Chirurgiczny lifting tygrysi. Czyli chirurgiczne nacięcie skóry w okolicy skroni i podciągnięcie odpowiednich powięzi mięśniowych, które spowodują idealne uniesienie brwi oraz górnego i środkowego piętra twarzy. Zabieg trwa 2 godziny, a efekty są długoletnie
Fani natychmiast zauważyli zmianę. Gdy tylko Monika Miller opublikowała zdjęcia z podpisem "Nowy rok, nowa twarz", w komentarzach zawrzało. Internauci są pod wrażeniem "tajemniczego spojrzenia", pisząc: "O kurczę! Niegłupie!" oraz "Piękny efekt".
instagram.com/monika.milller
Monika Miller dołącza do grona "poprawionych" gwiazd
Decydując się na tak otwarte relacjonowanie zabiegu, wnuczka Leszka Millera wpisuje się w silny trend w polskim show-biznesie. Gwiazdy coraz rzadziej ukrywają, że ich urodzie pomaga skalpel. Monika Miller dołącza tym samym do takich osobowości jak Julia von Stein, Dagmara Kaźmierska czy Krzysztof Gojdź, którzy o inwazyjnych zabiegach mówią bez tabu. Medycyna estetyczna przestaje być tematem wstydliwym, a staje się elementem budowania wizerunku w mediach społecznościowych.
instagram.com/monika.milller
Zbyt idealna na Tindera?
To nie pierwsza drastyczna zmiana w wyglądzie gwiazdy. W 2020 roku Monika Miller powiększyła biust o dwa rozmiary, co w połączeniu z nowym, "tygrysim" spojrzeniem daje efekt wręcz lalkowej urody. Okazuje się, że bycie ideałem ma swoje wady. Celebrytka z rozbawieniem przyznaje, że jej dopracowany wizerunek jest regularnie banowany w sieci. Algorytmy i użytkownicy aplikacji randkowych biorą ją za bota lub "fałszywkę", nie wierząc, że ktoś może tak wyglądać naprawdę.
Zbanowali mnie już prawie na wszystkich aplikacjach randkowych! Zbanowali mnie, ponieważ dużo osób raportowało moje konto za bycie fałszywką. Support aplikacji powiedział, że w sumie mają to gdzieś...
instagram.com/monika.milller
Dla dziadka wciąż jest księżniczką
Choć na ekranie w serialu Gliniarze i na zdjęciach po liftingu Monika Miller prezentuje się jako twarda, nowoczesna kobieta, w relacji z dziadkiem pokazuje zupełnie inne oblicze. Więź łącząca ją z byłym premierem jest wyjątkowa. Leszek Miller, mimo politycznej powagi, dla wnuczki zawsze potrafił wejść w rolę... rycerza. Wspominając dzieciństwo Moniki, polityk z czułością opowiadał:
No tak i Monika miała pewne sukcesy w łowieniu, ale najczęściej chyba to się bawiliśmy. Monika już jako dziecko miała takie zdolności reżyserskie i ona mnie obsadzała w różnych sytuacjach. Najczęściej ja byłem rycerzem, a Monika była księżniczką
Dziś "księżniczka" rządzi na Instagramie, gdzie jej odmienioną twarz śledzi już blisko 170 tysięcy osób, a jej kariera aktorska nabiera coraz większego rozpędu.