Najpierw Dykiel i Lubaszenko, a teraz on. Nie żyje legendarny aktor

Najpierw Dykiel i Lubaszenko, a teraz on. Nie żyje legendarny aktor

Najpierw Dykiel i Lubaszenko, a teraz on. Nie żyje legendarny aktor

AKPA | pixabay

Polski świat kultury po raz kolejny w ostatnich tygodniach pogrążył się w mroku. Nie żyje Wojciech Wiliński – wybitny aktor, którego twarz i głos towarzyszyły pokoleniom Polaków. Artysta, znany z kultowych ról w "Misiu" czy "Czterdziestolatku", odszedł w wieku 86 lat, zostawiając po sobie pustkę, której nie sposób wypełnić.

Reklama

Nie żyje Wojciech Wiliński. Śmierć aktora w cieniu wielkich strat

Początek 2026 roku zapisze się w historii polskiej kultury czarnymi zgłoskami, a fatum wiszące nad środowiskiem artystycznym zdaje się nie odpuszczać. Zaledwie opadł kurz po tragicznych wieściach z lutego, a marzec przyniósł kolejny, bolesny cios. Przypomnijmy, że czarna seria rozpoczęła się 8 lutego, gdy odszedł wybitny Edward Linde-Lubaszenko, a zaledwie cztery dni później, 12 lutego, pożegnaliśmy uwielbianą Bożenę Dykiel. Teraz do tego smutnego grona dołączył Wojciech Wiliński, którego śmierć w marcu dopełniła obrazu żałoby.

Informację o śmierci artysty przekazał we wtorek, 3 marca, warszawski Teatr Żydowski, z którym aktor był związany od ponad dwóch dekad. To właśnie tam, na deskach scenicznych, spędził ostatnie lata swojej bogatej kariery, oddając serce publiczności. Wiadomość o tym, że Wojciech Wiliński nie żyje, wstrząsnęła środowiskiem artystycznym, które wciąż nie zdążyło otrząsnąć się po poprzednich stratach. Oficjalna przyczyna śmierci 86-letniego aktora nie została ujawniona.

Przedstawiciele teatru w poruszających słowach pożegnali swojego wieloletniego współpracownika, podkreślając jego niezwykłą osobowość:

"Zmarł Wojciech Wiliński – aktor związany z Teatrem Żydowskim, ceniony artysta sceniczny i filmowy. (...) Odszedł człowiek teatru, którego talent i wrażliwość pozostaną w pamięci publiczności i współpracowników. Rodzinie i bliskim składamy wyrazy współczucia"

wojciech wiliński w garniturze AKPA

Od milicjanta w "Misiu" po pizzera w "Czterdziestolatku". Kariera pełna perełek

Choć **Wojciech Wiliński** był wybitnym aktorem teatralnym, to masowa publiczność pokochała go za mistrzowskie epizody i role charakterystyczne. Miał ten rzadki dar, że nawet pojawiając się na ekranie na kilka minut, kradł show głównym bohaterom. Wszyscy pamiętamy go z legendarnego filmu "Miś" Stanisława Barei, gdzie wcielił się w postać milicjanta drogówki, tworząc kreację, która bawi do łez kolejne pokolenia. To właśnie takie role sprawiły, że stał się nieśmiertelny w pamięci widzów.

Jego talent komediowy mogliśmy podziwiać również w serialu "Czterdziestolatek" oraz jego kontynuacji "Czterdziestolatek 20 lat później". To tam brawurowo zagrał Zenona Matusika, charyzmatycznego właściciela pizzerii, który stał się jedną z ulubionych postaci drugoplanowych. Przez osiem lat był także obecny w domach milionów Polaków jako Maciej Borkowski w telenoweli "Klan". Aktor doskonale odnajdywał się w lżejszym repertuarze, co udowodnił, występując w przeboju kinowym "Listy do M. 4*.

Wojciech Wiliński nie bał się jednak wyzwań i mroczniejszych klimatów, udowadniając swoją wszechstronność. Fani mocnego kina kryminalnego doskonale pamiętają jego rolę Saida w kultowym serialu "Pitbull", gdzie pokazał zupełnie inne, groźne oblicze. Lista jego dokonań jest długa – od "Plebanii", gdzie grał Aleksa, po gościnne występy w "Na dobre i na złe", "M jak miłość", "Na Wspólnej" czy "Egzaminie z życia". Każda z tych ról, choćby najmniejsza, była zagrana z pełnym zaangażowaniem i charakterystycznym dla niego sznytem.

Ostatnia rola Wojciecha Wilińskiego. Scena była jego drugim domem

Scena była jego żywiołem, a aktorstwo miał zapisane w genach. Wojciech Wiliński urodził się 1 lutego 1940 roku w Warszawie jako syn pary aktorskiej – Niny Wilińskiej i Kazimierza Pawłowskiego. Był również przyrodnim bratem aktorki Weroniki Pawłowskiej, co sprawiało, że sztuka była nieodłączną częścią życia jego rodziny. Swój oficjalny debiut sceniczny zaliczył dokładnie 1 stycznia 1959 roku w Teatrze Muzycznym w Gdyni.

Przez lata jego głos był jednym z najbardziej rozpoznawalnych w Polsce, a to za sprawą działalności radiowej. Przez ponad dwie dekady, w latach 1970–1993, współpracował z kultową audycją Radiowej Jedynki „Podwieczorek przy mikrofonie”, gdzie dał się poznać jako błyskotliwy konferansjer. Od 2004 roku jego artystycznym domem był Teatr Żydowski w Warszawie, gdzie stworzył kreacje w takich spektaklach jak "Ach! Odessa – Mama…" czy "Marzec ’68".

Mimo sędziwego wieku **Wojciech Wiliński** pozostawał aktywny zawodowo niemal do samego końca, nie wyobrażając sobie życia bez pracy. Jego ostatnią rolą ekranową był występ w 2. sezonie popularnego serialu Netflixa **„Gang Zielonej Rękawiczki”**, który miał premierę w 2024 roku. To dowód na to, że prawdziwy aktor nigdy nie schodzi ze sceny, dopóki starcza mu sił. Odszedł w wieku 86 lat, zamykając pewien rozdział w historii polskiego teatru i filmu.

Internauci wstrząśnięci. "Odeszła kolejna legenda"

Wiadomość o śmierci aktora wywołała lawinę komentarzy w mediach społecznościowych, gdzie fani nie kryją wzruszenia i smutku. Internauci wspominają jego najbardziej charakterystyczne role, podkreślając, że wraz z nim odchodzi cząstka dawnego, dobrego kina. "Bareiowskie filmy już nigdy nie będą takie same bez świadomości, że ci ludzie są wśród nas" – pisze jeden z użytkowników.

Sieć zalały kondolencje i wyrazy współczucia dla rodziny, a wpisy pełne są nostalgii za czasami, gdy Wojciech Wiliński bawił nas do łez. "Odeszła kolejna legenda, ten rok jest bezlitosny dla kultury" – czytamy w jednym z wielu poruszających wpisów. Widzowie dziękują mu za lata wzruszeń i uśmiechu, który wnosił do ich domów. To najlepszy dowód na to, jak bliski był sercom zwykłych ludzi.

Choć fizycznie go już nie ma, Wojciech Wiliński nigdy tak naprawdę nas nie opuści. Za każdym razem, gdy włączymy telewizor i zobaczymy go w mundurze milicjanta w "Misiu" lub jako właściciela pizzerii w "Czterdziestolatku", on znów będzie żywy. Jego talent, uwieczniony na taśmie filmowej, sprawia, że dla widzów pozostanie nieśmiertelny.

Łzy i przejmująca cisza na pogrzebie Bożeny Dykiel. Tak gwiazdy pożegnały aktorkę [dużo zdjęć].
Źródło: AKPA
Reklama
Reklama