Doktor Aleksandra Kąkol, uwielbiana w sieci jako Pediatryczka Ola, przegrała walkę z okrutną chorobą. Zaledwie dwa tygodnie przed śmiercią wzięła ślub, spełniając swoje największe marzenie w cieniu nadchodzącego końca. Do ostatnich dni edukowała innych, walcząc jako prawdziwa Wojowniczka o każdy kolejny dzień.
Tragiczne wieści z Hiszpanii
Informacja o tym, że Pediatryczka Ola nie żyje, wywołała w sieci ogromne poruszenie. Lekarka do samego końca była aktywna na swoim profilu, pokazując trudy leczenia i codzienne życie pacjentki onkologicznej. Fani na bieżąco śledzili jej losy i wspierali ją w trudnych momentach.
Oświadczenie, które opublikowała jej rodzina, dosłownie odbiera mowę. Najbliżsi poinformowali, że ukochana córka i żona zmarła 13 marca w Hiszpanii. Ta wiadomość zszokowała tysiące internautów.
Pożegnaliśmy dziś Olę. Naszą ukochaną Córkę, Siostrę i Żonę. Naszą Wojowniczkę. Ceremonia pożegnania odbyła się zgodnie z Jej wolą, w gronie rodziny i najbliższych. Ola odeszła 13 marca, przebywając w swojej ukochanej Hiszpanii. Bez bólu, w spokoju, otoczona miłością najbliższych. Dwa tygodnie wcześniej spełniła swoje wielkie marzenie o ślubie - była szczęśliwa i pełna nadziei na przyszłość. Ola spoczywa na Cmentarzu Komunalnym w Lubaczowie w rodzinnym grobowcu. Niebawem poinformujemy o Mszy Świętej, która odbędzie się w intencji Oli. Żegnamy się tak jak Ola miała w zwyczaju: Buźka pa!
instagram.com/pediatryczka_ola
Diagnoza, która zmieniła wszystko
Wszystko zaczęło się niespodziewanie. Aleksandra Kąkol przyszła do pracy objąć 24-godzinny dyżur. Zrobiła sobie rutynowe badanie USG jamy brzusznej. To, co u siebie zobaczyła, to była szokująca diagnoza.
Wewnątrz jej wątroby znajdował się 7-centymetrowy guz oraz ponad 20 zmian satelitarnych. W ułamku sekundy stało się jasne, że to nowotwór dróg żółciowych. Lekarka, która do tej pory ratowała zdrowie dzieci, nagle sama musiała zmierzyć się ze śmiertelnym zagrożeniem.
Kolejne badania onkologiczne oznaczały dla niej niewyobrażalne cierpienie. Kobieta brutalnie szczerze opisała moment pierwszej biopsji na szpitalnej leżance.
Pierwsze wkłucie. Najgorszy ból, jaki czułam w życiu. Ogromna igła przebiła mi skórę, penetrowała wątrobę i guz. Drugie wkłucie, trzecie. Krzyk ugrzązł mi w gardle, a łzy płynęły po policzkach. Nie mogłam wydobyć słowa, zaciskałam tylko zęby i wbijałam paznokcie w brzegi leżanki. Po chwili zadecydowano, że może by spróbować pobrać jeszcze materiał z mniejszego guza położonego bardziej obwodowo
Cała Polska ruszyła na ratunek
Kiedy w Polsce usłyszała, że zostały jej trzy miesiące życia, nie złożyła broni. Założona w internecie zbiórka na leczenie Oli Kąkol błyskawicznie przyniosła kosmiczną kwotę 1,5 mln złotych. Te ogromne pieniądze pozwoliły opłacić innowacyjną terapię, w tym skomplikowany przeszczep wątroby w Indiach.
Widząc siłę internetu i wpłaty tysięcy ludzi, influencerka zrozumiała, że ma realne szanse na przedłużenie życia. Jednocześnie lekarka dużo mówiła w sprawie dramatycznego stanu polskiej onkologii. Głośno domagała się zmian systemowych w dostępie do leczenia.
Przede wszystkim chciałam usprawnić jakość i dostępność ochrony zdrowia, również dostęp do specjalistów i skrócenie kolejek. A jeżeli chodzi o moją chorobę podstawową, czyli raka dróg żółciowych, pragnęłabym, aby refundacją zostały objęte badania genetyczne oraz leczenie celowane
instagram.com/pediatryczka_ola
Ostatnie pożegnanie Wojowniczki
Niestety, mimo potężnych funduszy i walki za granicą, nowotwór okazał się silniejszy. Absolutnym triumfem miłości było jednak to, że ślub dwa tygodnie przed śmiercią pozwolił jej odejść w poczuciu spełnienia. Ciało lekarki spoczęło w cichej ceremonii w rodzinnym grobowcu na Cmentarzu Komunalnym w Lubaczowie.
Jej odejście to kolejna tragedia, która wpisuje się w czarną serię w internecie. Ten mroczny trend wręcz wprawia internautów w osłupienie. Niedawno media społecznościowe obiegła szokująca śmierć influencerki z USA – fani zamarli, gdy ogłoszono, że Rachel Tussey śmierć poniosła wskutek błędu lekarskiego.
Z kolei w Polsce wciąż ogromne emocje budzi niewyjaśniona śmierć Maszy Graczykowskiej, której ciało odnaleziono zaledwie kilka dni temu. Fani dr Aleksandry Kąkol, pogrążeni w żałobie, żegnają ją dziś w komentarzach słowami, które sama tak często pisała: "Buźka pa!".