Dramat w sądzie! Nastoletni syn Rutkowskiego drży przed ojcem. Detektyw pytał o... zużycie papieru toaletowego!

Dramat w sądzie! Nastoletni syn Rutkowskiego drży przed ojcem. Detektyw pytał o... zużycie papieru toaletowego!

Dramat w sądzie! Nastoletni syn Rutkowskiego drży przed ojcem. Detektyw pytał o... zużycie papieru toaletowego!

Natasza Zych z synem Aleksandrem; Krzysztof Rutkowski / Fot. facebook.com/natashajoannazych; instagram.com/detektywkrzysztofrutkowski

Polski show-biznes widział wiele, ale ta rozprawa wprawia w osłupienie. Z jednej strony słynny detektyw, który słynie z wręcz rozgogolonego epatowania bogactwem i złotymi łańcuchami. Z drugiej – jego 17-letni syn, który na widok ojca wygląda, jakby drżał ze strachu. Walka o alimenty weszła na zupełnie nowy poziom absurdu, zwłaszcza gdy celebryta nie gryzie się w język, ostro atakując matkę swojego dziecka. Tłumaczenia o sześciu tysiącach na koncie przy jednoczesnym błysku luksusu to gotowy scenariusz na dramat.

Reklama

Krzysztof Rutkowski w sądzie w Łodzi. Co działo się podczas rozprawy o alimenty?

Rozprawa pokazała najmroczniejsze kulisy relacji ojca z nieślubnym synem. Z zamkniętej sali dochodziły krzyki pracującego jako detektyw Krzysztofa Rutkowskiego, które według relacji lokalnych mediów słychać było na całym korytarzu. Starcie tych dwóch światów po prostu mrozi krew w żyłach, a przerażenie chłopaka było niemal namacalne.

Wparował na salę i zaczął tak krzyczeć, że się zrobił cały czerwony i bałem się, że dostanie zawału. Do sądu zestroił się w złoty łańcuch, ale twierdzi, że ma tylko 6 tysięcy na koncie?

- relacjonował dla Super Expressu Aleksander Zych (syn).

Aleksander Zych, syn Krzysztofa Rutkowskiego nie ukrywa, że obecność słynnego ojca działa na niego paraliżująco. Emocjonalne wyznanie 17-latka o przeraźliwym strachu przed własnym rodzicem dosłownie odbiera mowę. Trudno uwierzyć, że tak wygląda spotkanie po wielu latach i walka o własne dziecko.

Ja mam takie same odczucia jak 12 lat temu na badaniach DNA. Taki lęk. Coś, czego nie czuję na co dzień.

Natasza Zych z synem Aleksandrem Natasza Zych z synem Aleksandrem / Fot. facebook.com/natashajoannazych

Ile zarabia Krzysztof Rutkowski? Majątek detektywa pod lupą sądu

Wydawać by się mogło, że detektyw bez licencji opływa w luksusy i nie ma problemu z utrzymaniem bliskich. Tymczasem przed sądem mężczyzna wyznał bez ogródek, że ma na koncie na życie zaledwie 6 tysięcy złotych. To oświadczenie wprawia w osłupienie każdego, kto choć raz widział jego flotę sportowych aut czy markowe ubrania.

Krzysztof twierdził, że ma tylko 6 tys. na życie na koncie. I żona też nic nie zarabia, mimo że występuje w telewizji...

- komentowałą Natasha Zych.

Prawdziwy cyrk zaczął się jednak, gdy zaczęto szczegółowo analizować koszty utrzymania nastolatka uczęszczającego do prywatnej szkoły. Zamiast rozmawiać o edukacji, strona Rutkowskiego skupiła się na wyliczaniu... środków higienicznych. Internauci nie mają litości dla takich metod śledczych wykorzystywanych na sali sądowej do dyskredytowania matki.

Padały pytania kompletnie absurdalne, na przykład ile Aleksander zużywa papieru toaletowego i środków czystości, a nie czy potrzebuje laptopa, telefonu czy wyjazdów dla rozwoju

- mówiła mediom matka chłopca.

Gwiazdor postanowił ewidentnie rozliczyć syna z każdej złotówki. Mężczyzna złożył wniosek o obniżenie alimentów z 2 tysięcy do tysiąca złotych, tłumacząc się emeryturą rzędu 3 tys. zł i oszczędnościami w kwocie 120 tys. zł. Twierdzi przy tym, że wywiązuje się ze swoich obowiązków wzorowo.

Regularnie płacę alimenty. Nie spóźniłem się z płatnościami ani jednego dnia. Uważam, że 3 tys. zł miesięcznie [2 alimentów + tysiąc na szkołę - przyp. red.] to wystarczające alimenty.

Zbliżenie na twarz uśmiechniętego Krzysztofa Rutkowskiego, Zbliżenie na twarz uśmiechniętego Krzysztofa Rutkowskiego AKPA

Alimenty na syna Krzysztofa Rutkowskiego. Jakiej kwoty domaga się Natasha Zych?

Matka chłopca, Natasza Joanna Zych, domagała się podwyższenia świadczeń do gigantycznej kwoty 30 tysięcy złotych miesięcznie. Swoje żądania motywowała brakiem waloryzacji świadczenia przez długie 9 lat oraz drastycznie rosnącymi kosztami życia. Taka suma na alimenty powoduje, że przeciętnemu Polakowi szczęka opada, a sam Krzysztof Rutkowski kategorycznie ją odrzucił.

To są absurdy ekonomiczne. Wydawanie 10 tys. zł na tydzień na Helu jest niedorzeczne. To typowe naciągactwo i próba wyłudzenia pieniędzy.

Celebryta twardo stoi przy swoim, oskarżając byłą partnerkę o cyniczne wyłudzenie. Sąd w Łodzi wydał postanowienie o zabezpieczeniu, podnosząc alimenty do 3 tysięcy złotych z rygorem natychmiastowej wykonalności. Gwiazdor odtrąbił wielki sukces, nie szczędząc przy tym kobiecie mocnych słów.

To jest moja sprawa, na co ja wydaję moje zarobione pieniądze. Mogę je przeznaczyć, na co mi się podoba i nic jej do tego. (…) Nie będę ulegał szantażystce. Dostaje tyle, co trzeba. Jeżeli każda matka w Polsce dostawałaby na dziecko 3000 zł alimentów od faceta, myślę, że dziewczyny byłyby zadowolone. Ja myślę, że się z tym chłopakiem spotkam, jak on skończy 18 lat. Usiądziemy przy stole. Z nim, nie z nią. Na pewno się dogadamy. Wtedy Natasza już nie będzie miała wpływu na to, co zostanie między nami ustalone

Te aroganckie słowa jeszcze długo będą odbijać się echem na forach internetowych. Matka chłopaka nie kryje rozgoryczenia całą sytuacją, podkreślając nierówne traktowanie synów przez celebrytę. Mimo oburzenia, zamierza bezwzględnie egzekwować wyrównanie, które nakazał sąd.

Zabezpieczenie alimentów sięga niejako wstecz – do stycznia 2025 roku, czyli pozwany musi wyrównać różnicę z pięciu miesięcy i od czerwca, do 10 dnia każdego miesiąca, wpłacać 3 tys. zł. (...) Utrzymuję syna w całości. Rutkowski gra wymiarowi sprawiedliwości na nosie. Ale wyroku się nie komentuję, należy go respektować. Tego oczekuję też od Rutkowskiego.

Gwiazdy chciały błyszczeć, ale Rutkowski skradł show. Ten widok podzielił Polskę: "Okaz z topniejącej zmarzliny".
Źródło: AKPA
Reklama
Reklama