Małgorzata Rozenek-Majdan przeżyła chwile grozy, o których nie śniło się żadnemu rodzicowi. Technologia, która miała łączyć ją z dzieckiem, stała się naocznym świadkiem bezczelnego przestępstwa. Bezradna matka musiała patrzeć przez ekran telefonu, jak jej najstarszy syn pada ofiarą zuchwałego złodzieja w sercu Francji.
Jak doszło do kradzieży telefonu syna Rozenek w Paryżu
Złodziej uderzył błyskawicznie, nie dając ofierze żadnych szans na reakcję. Stanisław spacerował ulicami francuskiej stolicy, beztrosko rozmawiając z mamą przez wideokomunikator. To właśnie wtedy znikąd podjechał do niego sprawca na skuterze i brutalnie wyrwał mu urządzenie z ręki. Małgorzata Rozenek-Majdan z przerażeniem patrzyła, jak ekran po prostu gaśnie, urywając kontakt z dzieckiem.
Gwiazda zdecydowała się opowiedzieć o tym wstrząsającym zdarzeniu, przyznając, że jej pociechę zgubiła chwila nieuwagi w zatłoczonym mieście.
Stasiowi się zdarzyło, że po prostu rozmawiał ze mną na Face Time i to był błąd. Przejeżdżał obok facet na skuterze i mu ten telefon po prostu wyrwał.
Ten jeden błąd kosztował go utratę drogiego sprzętu, a celebrytkę przyprawił o stan przedzawałowy. Zuchwała kradzież na wyrwanie to dla paryskich rzezimieszków najprostszy sposób na zdobycie łatwego łupu.
instagram.com/m_rozenek
Bezpieczeństwo w Paryżu i kradzieże kieszonkowe – statystyki 2025
Paryż to istny raj dla kieszonkowców. Choć oficjalne statystyki za 2025 rok mówią o spadkach, turyści nadal drżą o swoje telefony i portfele, spacerując pod Wieżą Eiffla. Władze chwalą się, że w aglomeracji paryskiej przestępstwa przeciwko mieniu spadły o około 2,2–2,9% rok do roku, a liczba włamań w stolicy zmniejszyła się o 14–17%.
Co jednak z tego, skoro kradzieże oportunistyczne uparcie pozostają najczęściej zgłaszanym problemem w całej Francji. Złodziejskie szajki bezlitośnie żerują w rejonach turystycznych i zatłoczonym metrze, bezbłędnie typując zapatrzonych w ekrany przechodniów. Sytuacja, w jakiej znalazł się Stanisław, brutalnie obnaża uliczną rzeczywistość tej pięknej metropolii.
Małgorzata Rozenek-Majdan i kontrola rodzicielska Family Link
Małgorzata Rozenek-Majdan, która posiada doktorat z prawa, z reguły lubi mieć wszystko pod kontrolą. Jako "Perfekcyjna Pani Domu" stara się nadzorować każdy aspekt życia swoich synów, bo już raz potężnie sparzyła się na ich internetowej beztrosce. W przeszłości Stanisław nieświadomie ogołocił konto Radosława Majdana, wydając fortunę na postacie w grze internetowej.
O gigantycznych kosztach poinformował ich dopiero zszokowany pracownik banku, który zauważył podejrzany drenaż domowego budżetu.
Mój syn swego czasu pobrał bardzo dużą kwotę pieniędzy. My nie byliśmy tego świadomi, bo to się ściągało z karty Radzia. Bo syn przyszedł i powiedział po prostu, że musi ściągnąć coś do szkoły. I schodziły te pieniądze. W pewnym momencie zadzwonił facet z banku do Radzia i mówi: „proszę pana, bo pan już tyle wydał na tę grę…” Mój mąż w ogóle nie gra w nic. Nie jest komputerowcem. My nie wiedzieliśmy, że ta gra w ogóle istnieje. A mój syn kupował jakieś postacie…
Od tamtej pory Małgorzata Rozenek-Majdan postawiła na radykalne rozwiązania. Bezwzględna kontrola rodzicielska stała się w ich domu absolutnym standardem. Każda nowa aplikacja i gra musi przejść twarde sito akceptacji na telefonie matki.
Mam w swoim telefonie zamontowany program Family Link. To jest program, który powoduje, że moi synowie zanim pobiorą jakąś aplikację, grę lub cokolwiek, muszą poprosić mnie o akceptację na moim telefonie
Choć Małgorzata Rozenek-Majdan już jako 18-latka samodzielnie podróżowała po Europie i wiele w życiu widziała, lata życiowych doświadczeń nie przygotowały jej na to, co zobaczyła w zgaszonym ekranie telefonu. Paryski incydent z brutalnym złodziejem udowadnia jedno – nawet najbardziej zaawansowana aplikacja nie jest w stanie przewidzieć wszystkiego.