36-letni poseł Lewicy Łukasz Litewka zginął w wyniku potrącenia przez samochód podczas jazdy na rowerze. Do tragicznego w skutkach zderzenia roweru z osobowym Mitsubishi Colt doszło w czwartek, 23 kwietnia 2026 roku, około godziny 13:00 na ulicy Kazimierzowskiej w Dąbrowie Górniczej. Mimo natychmiastowej interwencji służb ratowniczych i podjętej na miejscu reanimacji, życia polityka nie udało się uratować.
Śmierć Łukasza Litewki wstrząsnęła krajem, a w sieci aż huczało od teorii na temat tego, jak sprawca wypadku tak szybko odzyskał wolność. Śledczy, którzy do tej pory unikali szczegółów, w końcu odsłonili karty. Prawda o tym, kto zapłacił za wyjście 57-latka z aresztu, rzuca nowe światło na sprawę.
Prokurator ujawnia, kto wpłacił 40 tysięcy złotych kaucji za kierowcę Mitsubishi
Zgodnie z decyzją sądu w Sosnowcu, 57-letni kierowca podejrzany o spowodowanie śmiertelnego wypadku opuścił areszt we wtorek, 28 kwietnia 2026 roku. Warunkiem wyjścia mężczyzny na wolność było wpłacenie poręczenia majątkowego, które wyznaczono w wysokości 40 tysięcy złotych. Błyskawiczne zgromadzenie takiej sumy przez zatrzymanego wywołało w internecie lawinę spekulacji dotyczących tego, kto dokładnie sfinansował ten krok.
Odpowiadając na wprost zadane przez dziennikarzy pytania o źródło pochodzenia wpłaconych środków, prokurator Bartosz Kilian, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu, rozwiał narastające wątpliwości. Zapytany o to, kto wyłożył pieniądze w imieniu podejrzanego, gdy ten opuszczał areszt pod koniec kwietnia, prokurator przekazał bardzo zwięzły komunikat.
To były osoby dla niego najbliższe.
Decyzja o zwolnieniu z aresztu spotkała się ze stanowczym sprzeciwem śledczych. Prokuratura Okręgowa w Sosnowcu złożyła zażalenie na postanowienie umożliwiające wyjście podejrzanego za kaucją, jednak przepisy wymagają czasu na ich rozpatrzenie. Jak poinformował wprost rzecznik prokuratury, stan prawny na dzień 5 maja 2026 roku jest taki, że Sąd Okręgowy w Sosnowcu nie wyznaczył jeszcze terminu posiedzenia w tej sprawie.
instagram.com/dodaqueen; facebook.com/llitewka
CZYTAJ TAKŻE: Ukochana Łukasza Litewki zdradziła Dodzie pewien sekret. To dzięki niej tak pięknie uhonorowała posła
Policyjna ochrona sprawcy wypadku i weryfikacja telefonu
W okresie tuż po wyjściu 57-latka z aresztu, czyli 28 kwietnia, w mediach społecznościowych zaczęły masowo pojawiać się niezwykle agresywne wpisy na jego temat. Z powodu uzasadnionych obaw o bezpieczeństwo mężczyzny, został on objęty policyjną ochroną, aby nie doszło do tragedii. Pod koniec kwietnia prokurator Bartosz Kilian nie gryzł się w język i wystosował do internautów surowe ostrzeżenie. Widmo samosądu na 57-latku stało się na tyle realne, że śledczy musieli zareagować ostro.
Jesteśmy o krok od zachowań, które mogą wchodzić w zakres ustawy karnej. Jesteśmy o krok od nawoływania do publicznego linczu i popełnienia przestępstwa na szkodę podejrzanego.
Obecnie sytuacja jest przez służby bezustannie i uważnie analizowana. Wypowiadając się w maju 2026 roku na temat bezpieczeństwa podejrzanego i weryfikacji wpisów pojawiających się w sieci, rzecznik sosnowieckiej prokuratury przekazał optymistyczne ustalenia organów ścigania.
Wciąż monitorujemy przestrzeń cyfrową. Dotychczas nie stwierdziliśmy takich incydentów, które polegałyby na jakimś bezpośrednim zagrożeniu dla podejrzanego czy jego osób najbliższych. W ramach tego śledztwa nie doszło do dodatkowych zatrzymań.
Śledczy systematycznie dementują też fałszywe doniesienia zakłócające przebieg sprawy. Według informacji z 5 maja 2026 roku, policja oficjalnie zaprzeczyła krążącym w internecie plotkom, jakoby 57-letni kierowca Mitsubishi był w przeszłości funkcjonariuszem policji. Z kolei w toku kluczowych czynności procesowych, realizowanych po tragicznym wypadku z 23 kwietnia, ustalono jednoznacznie, że samochód sprawcy był w pełni sprawny technicznie. Priorytetowym działaniem po zderzeniu było również zabezpieczenie telefonu podejrzanego w celu precyzyjnego zbadania, czy urządzenie było używane na chwilę przed potrąceniem polityka.
Fot. AKPA
Pożegnanie Łukasza Litewki
Tragiczne wydarzenia z Dąbrowy Górniczej znalazły swój poruszający i niezwykle bolesny finał w środę, 29 kwietnia 2026 roku. To właśnie wtedy, na cmentarzu przy ulicy Zuzanny w Sosnowcu, odbyły się uroczystości pogrzebowe zmarłego posła, które zgromadziły mnóstwo osób. W ostatniej drodze uczestniczyły tłumy żałobników, pragnących pożegnać człowieka znanego z ogromnego zaangażowania w problemy społeczne. Litewka nie był tylko politykiem – był głosem tych, których nikt nie słuchał. Jego fundacja #TeamLitewka, która ratowała skrzywdzone psy i chore dzieci, osierociła tysiące podopiecznych.
Prezydent Karol Nawrocki podjął decyzję o uhonorowaniu postawy i działań zmarłego polityka, doceniając jego wkład w budowanie silnej społeczności. Łukasz Litewka został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, co wywołało wzruszenie w tłumie. To ogromnie ważne państwowe odznaczenie odebrał w ciszy ojciec zmarłego, Zdzisław Litewka, który reprezentował pogrążoną w niewyobrażalnej żałobie rodzinę. Na cmentarzu w Sosnowcu obok wieńców od najważniejszych osób w państwie, pojawiły się też skromne znicze od osób, którym poseł pomógł bez blasku fleszy.