Antoni Kurski, którego ojcem jest Jacek Kurski, stanął przed Sądem Rejonowym w Kwidzynie pod zarzutem trzykrotnego skrzywdzenia dziewięcioletniego wówczas dziecka. Mężczyźnie grozi od 2 do 12 lat pozbawienia wolności za czyny, których miał się dopuścić w 2009 roku. Sąd na wniosek prokuratury zdecydował o całkowitym wyłączeniu jawności tego trudnego procesu ze względu na charakter sprawy.
Utajniony proces Antoniego K. w Kwidzynie i zarzuty z 2009 roku
W piątek, 22 maja 2026 roku Antoni Kurski , syn znanego polityka PiS Jacka Kurskiego stawił się w sądzie w towarzystwie trojga obrońców. Choć oskarżony wyraził zgodę na publikację pełnego imienia i nazwiska, nie zezwolił na upublicznienie swojego wizerunku. Początek przewodu sądowego odbył się za zamkniętymi drzwiami, co ma na celu ochronę prywatności ofiary. Sąd Rejonowy w Kwidzynie przychylił się tym samym do wniosku złożonego przez prokurator Izabelę Oliver z Prokuratury Okręgowej w Toruniu.
Zgodnie z aktem oskarżenia skierowanym przez toruńską prokuraturę, Antoni Kurski jest oskarżony o trzykrotne zgw.łcenie Magdaleny N., która miała wówczas zaledwie dziewięć lat. Koszmarne wydarzenia miały trwać w okresie od maja do sierpnia 2009 roku w Gdańsku oraz w miejscowości Danielin (gdzie mieści się leśniczówka Danielówka). Ponieważ zarzucane czyny miały miejsce kilkanaście lat temu, sprawa jest rozpoznawana według przepisów Kodeksu karnego z 2009 roku, co w świetle prawa jest rozwiązaniem korzystniejszym dla sprawcy.
Jeszcze przed wejściem na salę rozpraw głos w sprawie zabrał adwokat oskarżonego, Bartosz Lewandowski, prawnik powiązany z Ordo Iuris. W wypowiedzi dla mediów stanowczo zaprzeczył on winie swojego klienta, wskazując na pozyskaną przez śledczych dokumentację. Obrońca podkreślił, że z uwagi na tajemnicę postępowania nie może zdradzać szczegółów, ale zebrany materiał dowodowy ma jednoznacznie przemawiać na korzyść oskarżonego.
Mój klient absolutnie nie przyznaje się do zarzucanych czynów. Z uwagi na tajemnicę nie może mówić o szczegółach, ale dokumentacja pozyskana przez prokuraturę wskazuje jednoznacznie, że do tych zdarzeń nie mogło dojść z przyczyn obiektywnych
— poinformował Bartosz Lewandowski w wypowiedzi dla mediów (m.in. TVN24 i PAP) przed rozpoczęciem rozprawy w Kwidzynie 22 maja 2026 r.
Ślub kościelny Jacka i Joanny Kurskich / Fot. AKPA
Kontrowersje wokół dwukrotnie umarzanego śledztwa
Droga do rozpoczęcia obecnego procesu była wyjątkowo długa i pełna niejasności. Śledztwo w tej sprawie, toczące się po zawiadomieniu złożonym jesienią 2015 roku, było dwukrotnie umarzane przez Prokuraturę Okręgową w Gdańsku. Miało to miejsce najpierw 3 sierpnia 2017 roku, a następnie 10 czerwca 2019 roku. Sytuacja uległa diametralnej zmianie dopiero po wnikliwej kontroli akt wznowionego postępowania, którą przeprowadzono po zmianie władzy w 2023 roku.
Nowy prokurator regionalny w Gdańsku po weryfikacji dokumentów stwierdził, że prowadzące wcześniej sprawę prokuratorki Grażyna Wawryniuk i Teresa Rutkowska-Szmydyńska dopuściły się uchybień. Zostały one zaliczone do kategorii najpoważniejszych przestępstw w ramach pełnionych przez nie obowiązków służbowych. Obecnie te działania są szczegółowo badane przez Wydział Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej.
AKPA
Reakcja Jacka Kurskiego i oskarżonego po wznowieniu postępowania
Wcześniej, we wrześniu 2024 roku na etapie ogłoszenia zarzutów po wznowieniu śledztwa, zarówno Antoni Kurski, jak i jego ojciec zabierali głos w przestrzeni publicznej. W wypowiedzi zarejestrowanej po informacji o oskarżeniach, mężczyzna przekonywał, że sprawa ma wyłącznie podłoże polityczne. Sugerował on bezpośrednio, że całe postępowanie wymierzone jest w reputację jego ojca, znanego polityka prawicy.
Ja nic nie zrobiłem, a atak jest wymierzony w mojego ojca, który jest odważnym politykiem prawicy. Dołożę wszelkich starań, by prawda wyszła na jaw
— powiedział Antoni K. w rozmowie z dziennikarzami TVN24 po ogłoszeniu zarzutów.
W bardzo podobnym tonie wypowiadał się wówczas ojciec oskarżonego, Jacek Kurski. Na początku września 2024 roku opublikował on w mediach społecznościowych oświadczenie, w którym bezpośrednio oskarżał swoich politycznych oponentów o wykorzystanie procesu karnego. Polityk stanowczo podkreślił, że jego syn nigdy nie miał nic wspólnego z polityką i stał się zakładnikiem politycznej zemsty.
Najbardziej boli to, że w swej nienawiści Tusk i jego ludzie nie cofną się nawet przed niszczeniem przypadkowej osoby. Mój syn — młody człowiek, który nigdy nie miał nic wspólnego z polityką — stał się zakładnikiem ich zemsty na mnie
— napisał Jacek Kurski we wpisie w mediach społecznościowych opublikowanym 4 września 2024 r.