Justyna Steczkowska i Skolim zafundowali widzom niezapomniany wieczór, choć chyba nie o takie emocje im chodziło. W piątek, 22 maja 2026 roku, podczas koncertu „Radiowy Hit Roku” na Polsat Hit Festiwal w Operze Leśnej w Sopocie, odbyła się telewizyjna premiera ich wspólnego utworu „Mamacita”. Występ miał być absolutnym hitem, jednak szybko stał się pożywką dla oburzonych internautów.
Występ na Polsat Hit Festiwal w Sopocie
Justyna Steczkowska po raz kolejny udowodniła, że doskonale wie, jak przyciągnąć wzrok fotoreporterów i zszokować publiczność. Podczas piątkowego występu na sopockim festiwalu piosenkarka zaprezentowała się w niezwykle krótkiej czerwonej sukience i sandałkach na wysokim obcasie. Ciało zakryte ledwie skrawkiem materiału robiło ogromne wrażenie, a diwa pląsała na scenie bez cienia żenady. Z kolei Skolim postawił na klasykę i miał na sobie czarny garnitur. Ten zachowawczy, elegancki strój króla latino był sporym zaskoczeniem i mocno kontrastował ze skąpą kreacją wokalistki.
Ten wizualny dysonans to jednak nic przy tym, co publiczność ostatecznie usłyszała. Oboje artyści dwoili się i troili, żeby wykrzesać z siebie sceniczną energię i porwać tłumy, ale dla wielu widzów przed ekranami i w amfiteatrze spektakl okazał się wizerunkową katastrofą. Współpraca na miarę naszych czasów zderzyła się z brutalną rzeczywistością koncertów na żywo.
AKPA
Jak Justyna Steczkowska poznała Skolima? Wszystko przez córkę
Skolim, zanim jeszcze spadła na nich lawina festiwalowej krytyki, bardzo ciepło wypowiadał się o ikonie polskiej sceny. W rozmowie z serwisem Plejada piosenkarz wyjawił, jak w ogóle doszło do tego niezwykłego muzycznego spotkania. Okazało się, że to córka Justyny Steczkowskiej jest jego ogromną fanką i to właśnie ona zabrała mamę na jeden z jego koncertów, co bezpośrednio zainicjowało ich współpracę.
Młody wokalista wprost przyznał, że początkowo on sam był mocno zszokowany takim obrotem spraw. Zderzenie dwóch zupełnie różnych muzycznych światów wydawało mu się czystą abstrakcją:
To jest ostatni duet, o jakim bym pomyślał, tworząc muzykę. Spotkałem się z Justyną kilkukrotnie na koncertach, potem opowiedziała mi historię, że jej córka jest fanką, że zabrała ją na koncert i przyznam się szczerze, że bardzo ją polubiłem.
— opowiadał w wywiadzie Skolim.
Co ciekawe, starsze pokolenie również ma słabość do polskiej diwy. Młody artysta zdradził, że piosenkarka zaskarbiła sobie ogromną sympatię w jego rodzinie, a jej niekwestionowana klasa budzi podziw. Skolim przywołał bezcenną reakcję swojego dziadka na wieść o ich wspólnym projekcie:
Mój dziadek uważa, że Justyna Steczkowska to ikona i prawdziwa dama z ogromną klasą. Kiedy usłyszał, że mamy razem zaśpiewać, nie dowierzał i był w wielkim szoku.
— wyznał piosenkarz.
AKPA
Leon Myszkowski i jego narzeczona oceniają duet mamy
Justyna Steczkowska mogła jednak liczyć na wsparcie najbliższych. Nie wszyscy bowiem podzielali surową opinię internautów. W obronie projektu stanął syn piosenkarki, Leon Myszkowski, który wraz ze swoją narzeczoną Ksenią bacznie przyglądał się poczynaniom sławnej mamy na scenie. Młody celebryta nie krył dumy z odważnego kroku i wejścia w świat latynoskich rytmów.
Według nich obojga, współpraca z "królem latino" to strzał w dziesiątkę, który ma szansę stać się największym hitem nadchodzącego lata. Mimo zmasowanej krytyki ze strony odbiorców, zakochana para mocno trzymała kciuki za artystyczny triumf piosenkarki.
Fot. Marcin Gadomski/AKPA
Miliony wyświetleń "Mamacity" i miażdżące komentarze po Sopocie
Justyna Steczkowska i Skolim niewątpliwie mają powody do zadowolenia, jeśli spojrzymy wyłącznie na twarde liczby w internecie. Teledysk do ich wspólnego utworu w ciągu niespełna dwóch tygodni od premiery odnotował gigantyczne wyniki – ponad 6 milionów odtworzeń w serwisie YouTube. Takie liczby zwiastowały pewny sukces. Prawdziwa weryfikacja przyszła jednak w trakcie wokalnego starcia w miniony piątek.
Telewizyjny debiut utworu na deskach Opery Leśnej wywołał prawdziwą burzę. Dziennikarze i widzowie natychmiast zarzucili artystom rażące korzystanie z playbacku oraz skrajnie niewyraźną dykcję. W sieci od razu zaroiło się od uszczypliwych opinii. Jeden z rozemocjonowanych użytkowników mediów społecznościowych bezlitośnie skomentował widowisko:
Justyna rewelacja, ale Skolim... Przynajmniej dobrze otwierał usta do tego playbacku. Brawa dla publiczności, która stała jak kołek podczas ich występu.
— napisał oburzony internauta.
Inni słuchacze wtórowali, wytykając brak jakiegokolwiek sensu w serwowanych ze sceny dźwiękach. Okazało się, że nawet wieloletnie, wybitne doświadczenie polskiej gwiazdy nie potrafiło uratować tego show. Kolejna rozgoryczona widzka brutalnie podsumowała premierę hitu:
Tragiczne to było… Tu nawet Justyny głos tego nie ratuje… oprócz słowa "mama" nic nie zrozumiałam.
— skwitowała użytkowniczka sieci.