Maja Chwalińska wróciła do Polski. Na lotnisku dantejskie sceny, tenisistka tylko krzyknęła: "Jezu!" [zdjęcia]

Maja Chwalińska wróciła do Polski. Na lotnisku dantejskie sceny, tenisistka tylko krzyknęła: "Jezu!" [zdjęcia]

Maja Chwalińska wróciła do Polski. Na lotnisku dantejskie sceny, tenisistka tylko krzyknęła: "Jezu!" [zdjęcia]

AKPA

Maja Chwalińska wylądowała w poniedziałkowy poranek na warszawskim Lotnisku Chopina po historycznym występie we French Open. Polka została pierwszą tenisistką w dziejach turnieju Roland Garros, która dotarła do finału po starcie w fazie kwalifikacji. Jej powrotny rejs zyskał specjalne oznaczenie LOTMAJA. Sama zawodniczka awansowała w rankingu WTA ze 114. na 21. pozycję (stan na 8 czerwca 2026), stając się drugą rakietą Polski po Idze Świątek.

Reklama

Powitanie Mai Chwalińskiej na Lotnisku Chopina w Warszawie

Maja Chwalińska wywołała w ojczyźnie prawdziwe sportowe trzęsienie ziemi. Pomiędzy godziną 09:20 a 10:00 w poniedziałek hala przylotów na warszawskim Okęciu dosłownie pękała w szwach. Ogromny tłum kibiców z niecierpliwością wyczekiwał pojawienia się rewelacji paryskiego turnieju. Polskie Linie Lotnicze LOT postanowiły uczcić ten wyjątkowy dzień, zmieniając standardowy numer rejsu LO334 z Paryża na unikalny kod LOTMAJA.

Fani śledzili jej podniebną podróż równie zacięcie, co fani Taylor Swift wypatrujący prywatnych odrzutowców gwiazdy. Według danych z serwisu Flightradar24 był to tego ranka najczęściej śledzony lot na świecie. W szczytowym momencie maszynę z Polką na pokładzie obserwowało na żywo blisko 20 tysięcy osób.

Kiedy bohaterka narodowa przekroczyła bramki na lotnisku, z głośników popłynęła piosenka "Pszczółka Maja" w wykonaniu Zbigniewa Wodeckiego. Trzeba przyznać, że organizatorzy tego powitania trafili w punkt z muzycznym żartem. Radosna euforia wymknęła się jednak spod kontroli, a napierający sympatycy za wszelką cenę chcieli podejść bliżej swojej idolki. Ścisk był tak ogromny, że w pewnym momencie doszło do niebezpiecznej sytuacji.

Jezu, bo zmiażdżycie pana

— krzyknęła Maja Chwalińska w stronę tłumu, a jej reakcję zrelacjonował obecny na miejscu dziennikarz Dominik Wardzichowski.

Mimo panującego chaosu nikt z obecnych nie krył łez wzruszenia i ogromnej dumy. Jeden z fanów czekających od rana w hali przylotów w pięknych słowach podsumował historyczny wyczyn młodej sportsmenki.

Dziewczyna jest fenomenalna, zrobiła coś takiego, że wszystkim chce się żyć

— powiedział zachwycony kibic na lotnisku.

tłum kibiców witających Maję Chwalińską Fot. Jacek Kurnikowski/AKPA

Wynik finału Roland Garros i gigantyczna nagroda pieniężna

Choć główne powitanie miało miejsce w poniedziałek, wszystko zaczęło się oczywiście we Francji. Sama sportowa batalia rozegrała się w minioną sobotę, kiedy tenisistka stoczyła swój najważniejszy w karierze pojedynek na paryskich kortach. Podczas finałowego starcia we French Open musiała ostatecznie uznać wyższość Rosjanki Mirry Andriejewej, z którą przegrała wynikiem 3:6, 2:6.

Brak wielkoszlemowego tytułu nie przeszkodził jej jednak w rozbiciu prawdziwego banku. Za sam występ w finale Roland Garros 2026 na konto reprezentantki Polski wpłynęła astronomiczna kwota. Nagroda finansowa wyniosła 1,4 mln euro brutto. Ten imponujący zastrzyk gotówki zabezpiecza zawodniczkę przed kolejnymi turniejami. To jednak dopiero początek lawiny lukratywnych propozycji biznesowych.

Menedżer Mai Chwalińskiej o ofertach od sponsorów

Spektakularny awans w rankingu WTA sprawił, że Polką błyskawicznie zainteresowały się największe światowe marki. Pozycja wiceliderki polskiego tenisa to prawdziwy marketingowy samograj. Do sztabu szkoleniowego niemal bez przerwy spływają zapytania, które wkrótce z pewnością przełożą się na wielomilionowe kontrakty reklamowe.

Dostaję bardzo dużo informacji od sponsorów zainteresowanych Mają. Powiem szczerze, że nie spodziewałem się aż tylu, więc jestem za to wszystko wdzięczny i wszystkim staram się odpisać. Co w sumie nie zawsze jest możliwe, bo to idzie w setki, a jestem z tym sam

— wyznał dla mediów Piotr Szczypka, menedżer tenisistki.

Maja Chwalińska z managerem na Okęciu Na zdj.: Maja Chwalińska, Fot. Jacek Kurnikowski/AKPA

Konferencja prasowa Mai Chwalińskiej i plany na Wimbledon

Ten bezprecedensowy powrót do kraju nie oznacza końca wrażeń dla kibiców zgromadzonych wokół gwiazdy. Już dziś o godzinie 14:00 rozpocznie się oficjalna konferencja prasowa Mai Chwalińskiej, na której podzieli się ze światem emocjami po paryskim turnieju. To jednak nie wszystko – fani będą mogli zobaczyć ją również o 19:30, kiedy to wystąpi w programie "Fakty po Faktach" na antenie stacji TVN24.

Gorące dyskusje toczą się także wokół kolejnych startów na brytyjskiej trawie. Wszyscy z uwagą czekają na połowę czerwca, kiedy zapadnie decyzja o ewentualnym przyznaniu Polce dzikiej karty na wielkoszlemowy Wimbledon. Przed polską zawodniczką otwiera się zupełnie nowy rozdział kariery.

Maja Chwalińska wróciła do Polski. Na lotnisku dantejskie sceny, tenisistka tylko krzyknęła: "Jezu!" [zdjęcia]
Źródło: AKPA
Reklama
Reklama