Mama Ginekolog straszy własne dzieci "więzieniem". Jej metody wychowawcze budzą kontrowersje

Mama Ginekolog straszy własne dzieci "więzieniem". Jej metody wychowawcze budzą kontrowersje

Mama Ginekolog straszy własne dzieci "więzieniem". Jej metody wychowawcze budzą kontrowersje

instagram.com/mamaginekolog

Nicole Sochacki-Wójcicka, znana w sieci jako „Mama Ginekolog”, wystąpiła niedawno w podcaście „Call me mommy”. Lekarka, którą na Instagramie śledzi prawie milion osób, podzieliła się kontrowersyjnymi metodami dyscyplinowania swoich synów. Jej szczere wyznanie wywołało lawinę komentarzy i z pewnością zaskoczyło szukające u niej porad matki.

Reklama

Metody wychowawcze Nicole Sochacki-Wójcickiej

Mama Ginekolog, czyli Nicole Sochacki-Wójcicka chętnie dzieli się z fanami swoją prywatnością, odważnie pokazując blaski i cienie macierzyństwa. Gwiazda internetu wychowuje dwóch synów o imionach Roger i Gilbert. Chłopcy potrafią mocno nadszarpnąć rodzicielską cierpliwość, co wprost przyznaje przed kamerami.

Po wykształconej lekarce śledzonej przez tłumy internautek można by spodziewać się łagodnego, podręcznikowego podejścia. Rzeczywistość bywa jednak zaskakująca. Podczas internetowej rozmowy influencerka przyznała, że stosuje wobec swoich niegrzecznych synów dość osobliwą metodę dyscyplinowania. Straszy ich mianowicie zesłaniem do „więzienia dla dzieci”. Sama szybko zaznacza, że zdaje sobie sprawę z absurdalności takich gróźb.

To jest bardzo niedydaktyczne, co powiem. Jak moje dzieci są niegrzeczne, to mówię: »Słuchajcie, mama była w więzieniu dla dzieci. Chyba nie chcecie iść do tego więzienia?«. (...) Ale umówmy się, nie byłam w więzieniu dla dzieci, tylko w internacie

— przyznała lekarka.

Mama Ginekolog z mężem i synami pozuje w ogrodzie instagram.com/mamaginekolog

Więzienie dla dzieci to internat w Wiedniu

43-letnia Mama Ginekolog natychmiast rozwiała wątpliwości na temat swojego rzekomego zakładu karnego. Mroczne określenie kryje za sobą zupełnie inną historię z jej własnej przeszłości. Owa placówka, mająca stanowić ostateczny argument w sporach z synami, to po prostu internat sióstr zakonnych zlokalizowany w Wiedniu.

Celebrytka uczęszczała do niego w dzieciństwie. Zaledwie sześcioletnia dziewczynka mieszkała w austriackiej placówce nadzorowanej przez zakonnice. To traumatyczne wspomnienie urosło w jej głowie do sporych rozmiarów, skoro kilkadziesiąt lat później wciąż doskonale sprawdza się jako narzędzie dyscyplinujące małego Rogera i Gilberta.

Mama ginekolog synami trzymającymi laurkę instagram.com/mamaginekolog

Dlaczego sześcioletnia Nicole trafiła do internatu?

Nicole Sochacki-Wójcicka wyjaśniła dokładnie, skąd wziął się pomysł na wysłanie małego dziecka do obcego kraju pod opiekę sióstr zakonnych. Z rozbrajającą szczerością wytłumaczyła, że po prostu była strasznie ciężkim i niesfornym maluchem, z którym bliscy nie potrafili sobie poradzić.

Decyzję o wysłaniu kilkulatki do wiedeńskiego internatu podjęli bezradni rodzice za bezpośrednią radą pedagoga. Kilkadziesiąt lat temu takie drastyczne rozwiązania najwyraźniej cieszyły się uznaniem specjalistów.

Ja byłam strasznie ciężkim dzieckiem. (...) Teraz, gdy to słyszymy, wydaje się to abstrakcją. W tym roku kończę 43 lata, więc to było trzydzieści siedem lat temu. (...) Gdy pedagog zalecił moim rodzicom, że to jest dobre wyjście, posłuchali tej rady. Dziś trudno sobie wyobrazić, by tak małe dziecko wysłać do internatu. Nawet nie wiem, czy takie internaty jeszcze istnieją. Byłam w internacie sióstr zakonnych w Wiedniu

— dodała w trakcie rozmowy.

mama ginekolog na pomoście z rodziną instagram.com/mamaginekolog

Skutki straszenia dzieci okiem ekspertów

Pedagodzy i psychologowie są dziś zgodni co do negatywnych skutków wychowania opartego na lęku. Straszenie najmłodszych działa na ich wrażliwą psychikę niczym emocjonalny „czołg”, niszcząc przede wszystkim poczucie bezpieczeństwa oraz bezwarunkowe zaufanie do rodzica.

Dziecko dyscyplinowane wizją odosobnienia, nawet jeśli na chwilę zmienia swoje zachowanie, w dłuższej perspektywie boryka się z potężnym stresem. O ironio, dawny sposób na zdyscyplinowanie niesfornej Nicole stał się dziś jej koronną bronią, co bez wątpienia zraziło wiele obserwujących ją matek szukających mądrego wsparcia.

Mama Ginekolog zrzuciła kitel i zapozowała w skąpym, dwuczęściowym bikini. "Za chwilę będzie, że jestem jakaś gruba".
Źródło: instagram.com/mamaginekolog
Reklama
Reklama