Francuskie służby sanitarne wycofały z rynku blisko 300 tysięcy wadliwych prezerwatyw. Wady te mogą stanowić poważne zagrożenie dla zdrowia tysięcy par. Kontrole wykazały drastyczne uszkodzenia fizyczne oraz brak wymaganych unijnych certyfikatów w asortymencie dostępnym głównie w internecie. Urzędnicy apelują do wszystkich osób, które zdążyły użyć trefnych artykułów, o pilne wykonanie niezbędnych badań laboratoryjnych.
- Francja wycofała z obrotu gigantyczną partię wadliwej antykoncepcji, liczącą około 260 tysięcy sztuk
- Służby szacują, że do rąk klientów trafiło już tysiąc opakowań trefnego towaru
- Wadliwe produkty miały tendencję do pękania, posiadały mikrootwory i brakowało im certyfikatu CE
- Na liście znalazły się produkty marek Okamoto, My Lubie, Friday Bae oraz Sagami
Dlaczego wycofano setki tysięcy prezerwatyw z rynku?
Francuska agencja do spraw przeciwdziałania oszustwom (DGCCRF) oraz tamtejszy urząd do spraw zdrowia (DGS) przeprowadziły zakrojone na szeroką skalę kontrole. Działania sanitarno-konsumenckie trwały od maja do sierpnia 2026 roku i przyniosły zatrważające rezultaty. W ich wyniku władze skonfiskowały partię liczącą blisko ćwierć miliona egzemplarzy.
Badania laboratoryjne wykazały, że wyroby miały poważne wady fizyczne. Głównymi przyczynami tak radykalnej decyzji była wyjątkowa podatność materiału na pękanie oraz perforacje, czyli obecność niewidocznych gołym okiem mikrootworów. Część partii pochodzących z importu azjatyckiego nie posiadała ponadto wymaganego w Unii Europejskiej certyfikatu CE. Wykryto łącznie około 30 rodzajów prezerwatyw bez unijnego oznaczenia zgodności lub instrukcji w języku francuskim.
Nabywanie wyrobów medycznych z niepewnych źródeł wiąże się z wysokim ryzykiem. W omawianym przypadku zmusiło wielu konsumentów do przeprowadzenia pilnych badań diagnostycznych.
instagram.com/blanka_lipinska
CZYTAJ TAKŻE: Blanka Lipińska szykuje się na sterylizację w Czechach. Celebrytka z oburzeniem: "W Polsce to nielegalne"
Jakie marki i produkty okazały się niebezpieczne?
Kontrola uderzyła w asortyment oferowany w sklepach internetowych, choć produkty te mogły być dostępne również w sklepach stacjonarnych i aptekach. Jak wynika z raportów służb oraz doniesień medialnych, na liście produktów niezgodnych z normami znalazły się między innymi dwie marki należące do japońskiej firmy Okamoto Industries.
Problem dotknął także europejskich dystrybutorów. Według medialnych ustaleń zastrzeżenia wzbudziły również produkty pod markami My Lubie oraz Friday Bae, należące do francuskiej firmy Passage du Desir. Niestety, zanim zablokowano sprzedaż, ponad 40 tysięcy sztuk zdążyło trafić do domów klientów.
instagram.com/m_wisniewski1972
CZYTAJ TAKŻE: Wiśniewski zrobił ciach i nie będzie miał więcej dzieci! "Już swoje zrobiłem" – to był pomysł żony
Zalecenia dla klientów: co zrobić po użyciu wadliwego produktu?
Konsekwencje pęknięcia zabezpieczenia mogą okazać się niezwykle poważne. Francuskie organy sanitarne wydały oficjalne komunikaty i jasne instrukcje dla każdego, kto podejrzewa, że mógł skorzystać z felernych artykułów. W takich okolicznościach nie ma miejsca na zwlekanie.
Osoby, które użyły wycofanych prezerwatyw, otrzymały stanowcze zalecenie natychmiastowego wykonania badań laboratoryjnych w kierunku chorób przenoszonych drogą płciową, w tym testów na obecność wirusa HIV. W przypadku opóźnienia miesiączki u partnerek służby zalecają bezzwłoczne wykonanie testu ciążowego.
Reakcja platform zakupowych i uszczelnienie procedur
Skandal odbił się szerokim echem w branży e-commerce, która musiała podjąć błyskawiczne kroki naprawcze. Jak podają branżowe źródła, platforma Amazon usunęła ze swoich stron 36 ofert zawierających zakwestionowane wyroby.
Dystrybutorzy internetowi zapowiedzieli już wdrożenie nowych, znacznie bardziej rygorystycznych procedur weryfikacji dostawców zewnętrznych. Zadeklarowano także uszczelnienie filtrów wyszukiwania ofert na platformach handlowych. Konsumentom pozostaje teraz dokładne sprawdzanie każdego kupowanego pudełka.