47-letni mężczyzna z Bociek na Podlasiu doprowadził do kolejnego dramatycznego wypadku na własnym podwórku. Podczas manewru cofania samochodem terenowym z przyczepką potrącił swojego czteroletniego syna. Trzy lata wcześniej w niemal identycznych okolicznościach pod kołami tego samego auta zginęło jego 10-miesięczne niemowlę. Podczas policyjnej interwencji na jaw wyszły kolejne wstrząsające fakty dotyczące ukrywanej w gospodarstwie kobiety.
- 4-letni chłopiec potrącony przez ojca w Boćkach opuścił już szpital ze stłuczeniem płuc
- Ten sam mężczyzna w sierpniu 2023 roku śmiertelnie przejechał 10-miesięcznego syna, za co dostał grzywnę w wysokości dwóch tysięcy złotych
- W zabudowaniach 47-latka policja odnalazła poszukiwaną Jolantę U., która sama ma wyrok za śmierć dziecka
- Ojciec usłyszał zarzuty narażenia syna na niebezpieczeństwo oraz ukrywania skazanej partnerki
Wypadek na posesji w Boćkach z udziałem czterolatka
47-letni mężczyzna w niedzielę 16 sierpnia 2026 roku o godzinie 9 wykonywał prace na terenie prywatnej posesji w Boćkach na Podlasiu. Cofając autem terenowym, do którego podczepiona była lekka przyczepka, najechał na swojego czteroletniego syna. Ojciec w chwili zdarzenia był trzeźwy, co zostało potwierdzone przez policję. Na miejsce wezwano śmigłowiec ratunkowy, którym rannego chłopca przetransportowano do szpitala w Białymstoku.
Lekarze stwierdzili u malucha stłuczenie płuc i otoczyli go specjalistyczną opieką. Stan dziecka pozwolił na szczęście na szybki powrót do zdrowia, a 19 sierpnia opuścił szpitalną salę i wrócił do domu. Śledczy zabezpieczyli ślady na miejscu i przystąpili do przesłuchań. Okoliczności manewru wyjaśniała policja, relacjonując wersję przedstawioną przez kierowcę pojazdu:
47-latek mówił, że wykonywał prace na swojej posesji, chciał przestawić samochód i nie wie, jak dziecko dostało się pod koła przyczepki. Był przekonany, że chłopczyk jest w domu, ponieważ kilka minut wcześniej poszedł po wodę.
Wiki Commons; x.com/thepolandnews_
CZYTAJ TAKŻE: Cudem uniknęła śmierci po upadku z 5. piętra! Jest decyzja sądu w sprawie matki dziecka
Śmiertelne potrącenie niemowlęcia w sierpniu 2023 roku
Wypadek wstrząsnął okolicznymi mieszkańcami przede wszystkim ze względu na tragiczną historię tej samej rodziny. Dokładnie 26 sierpnia 2023 roku na tym samym podwórku doszło do tragedii, która na zawsze naznaczyła to miejsce. Ten sam samochód terenowy prowadzony przez 47-latka najechał wówczas na 10-miesięcznego synka. Niemowlę niepostrzeżenie wyraczkowało z domu wprost pod koła ruszającego auta i zmarło z powodu ciężkich obrażeń.
Dziadek zmarłego dziecka był później oskarżony o zacieranie śladów po tamtym zdarzeniu. Jego procesu nigdy nie dokończono, ponieważ mężczyzna zmarł na początku 2025 roku, a sprawę umorzono.
Prokurator Adam Naumczuk zwrócił uwagę na uderzające podobieństwo obu spraw, które rozegrały się niemal w tę samą rocznicę. Wskazał na błędy popełnione przez kierującego podczas manewrowania pojazdem.
Odkąd tu pracuję, spotkałem się pierwszy raz z czymś podobnym. Tamto zdarzenie miało miejsce trzy lata temu - 26 sierpnia, a to 16 sierpnia. Był to ten sam samochód terenowy. Z tym, że teraz dziecko zostało przejechane przez przyczepkę lekką podczepioną, a wówczas - bezpośrednio przez sam samochód. Z poczynionych ustaleń wynika, że były to dwa nieszczęśliwe zdarzenia, do których doszło na skutek niezachowania przez ojca ostrożności.
Za nieumyślne spowodowanie śmierci niemowlęcia mężczyzna usłyszał wyrok w pierwszej instancji, który opiewał na osiem miesięcy pozbawienia wolności. Ostatecznie sąd ukarał ojca jedynie grzywną w wysokości dwóch tysięcy złotych. Wyrok zapadł w październiku 2025 roku i uwzględniał wyjątkowe okoliczności oraz traumę po stracie dziecka.
canva.com
CZYTJA TAKŻE: Pękła szyba w samolocie Ryanair. Pasażer wyssany przez okno, świadek przerywa milczenie
Zatrzymanie Jolanty U. ukrytej w pomieszczeniu gospodarczym
Dopiero po interwencji funkcjonariuszy na miejscu potrącenia czterolatka wyszły na jaw dalsze wstrząsające fakty. W zabudowaniach gospodarczych policjanci znaleźli partnerkę mężczyzny, Jolantę U. Kobieta leżała schowana pomiędzy balami siana, próbując uniknąć wymiaru sprawiedliwości. Była poszukiwana listem gończym do odbycia kary pozbawienia wolności.
Jolanta U. została 15 kwietnia 2025 roku prawomocnie skazana na 6,5 roku więzienia za doprowadzenie do tragicznego wypadku drogowego z 1 lutego 2025 roku. Prowadziła wówczas auto mając 2,3 promila alkoholu w organizmie i pędziła z prędkością około 140 km/h. W wyniku czołowego zderzenia zginął jej 3-letni syn. To bolesny kontrast ze stanem trzeźwości ojca podczas sierpniowego zdarzenia na posesji.
Mężczyzna odpowie za narażenie dziecka na sprowadzenie realnego zagrożenia dla życia syna, grozi mu za to kara do 5 lat więzienia. 47-latek przyznał się do tego czynu. Nie został aresztowany, zastosowano wobec niego dozór policyjny. Śledczy przedstawili mu także zarzut utrudniania postępowania karnego poprzez ukrywanie skazanej partnerki. W tej kwestii podejrzany nie przyznał się do winy i odmówił składania dalszych wyjaśnień.