Žygimantas Solovjovas, szef Wydziału Bezpieczeństwa Cywilnego w Wilnie, ujawnił kluczowe szczegóły planu ewakuacji 600-tysięcznego miasta w razie wybuchu wojny. Z ustaleń wynika, że granica z Polską to jeden z głównych kierunków ucieczki cywilów. Informacje o litewskich zamierzeniach ujrzały światło dzienne w ostatnich dniach podczas konferencji NATO, wywołując niemałe poruszenie, bo po polskiej stronie granicy nikt o takich założeniach dotąd oficjalnie nie słyszał.
- Granica z Polską to oficjalny kierunek ucieczki dla 600 tysięcy mieszkańców Wilna. Strategię taką przyjęto na wypadek konfliktu zbrojnego.
- Władze Wilna nie mają żadnych umów z Warszawą w sprawie przejść granicznych i miejsc schronienia dla ludności
- W planie wskazano również dwa inne kierunki: Kłajpedę oraz Poniewież
- Litewski plan kieruje ruch samochodowy w stronę Olity i gminy Sejny, omijając trasę Via Baltica
Plan ewakuacji Wilna: trzy oficjalne kierunki
Žygimantas Solovjovas poinformował, że w przygotowanej strategii na wypadek konieczności opuszczenia Wilna lub działań wojennych pogranicze z Polską stanowi jeden z trzech wyznaczonych kierunków. Obok niego w planie ewakuacji 600-tysięcznej stolicy Litwy znalazły się dwa inne miasta: Kłajpeda oraz Poniewież. Dla litewskiej metropolii polska granica to naturalny korytarz bezpieczeństwa.
Jednocześnie wskazanie tych wektorów nie oznacza, że ludność ruszy w ich stronę automatycznie w pierwszych minutach ewentualnego kryzysu. Poszczególne warianty działania mają być uruchamiane etapami, zależnie od rozwoju wypadków oraz aktualnego bezpieczeństwa konkretnych dróg. Szef stołecznego wydziału bezpieczeństwa potwierdził oficjalny status tych ustaleń.
Granica z Polską jest jednym z kierunków ewakuacji. Kierunek ten jest oficjalnie wskazany w przygotowanym przez Wilno planie ewakuacji
- powiedział Žygimantas Solovjovas.
canva.com
CZYTAJ TAKŻE: Przełom w ZUS! "Miłość to miłość", ale to liczby wbijają w fotel. Jedna decyzja zmieniła życie setek par
Brak porozumień z polską stroną w sprawie uchodźców
Samorząd w Wilnie przyznaje otwarcie, że w całym przedsięwzięciu istnieje potężna luka organizacyjna. Władze stolicy Litwy nie dysponują bowiem wiedzą o obowiązujących umowach z Warszawą. Na szczeblu miejskim nie ustalono dotąd punktów przyjęcia uchodźców, dokładnych tras po polskiej stronie ani konkretnych przejść granicznych.
Urzędnik tłumaczy tę sytuację podziałem kompetencji. Dokument opracowany przez ratusz reguluje wyłącznie kwestie ewakuacji na terytorium Litwy. Z kolei ustalenia dotyczące przekroczenia granicy państwowej leżą w gestii szczebla centralnego - rządu Litwy, Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz Narodowego Centrum Zarządzania Kryzysowego.
Samorząd Wilna nie otrzymał dotąd informacji o obowiązujących porozumieniach z Polską ani o konkretnych miejscach, do których mieliby trafić ewakuowani mieszkańcy miasta. Cały proces w razie potrzeby byłby uzgadniany zgodnie z obowiązującą procedurą
- wyjaśnił Žygimantas Solovjovas.
canva.com
CZYTAJ TAKŻE: Syreny, alarm i ewakuacja do piwnic! Przerażające sceny w polskich szkołach. Rodzice zamarli ze strachu
Szlak ewakuacyjny z pominięciem korytarza Via Baltica
Uwagę zwraca również wybór samych korytarzy ucieczki zaproponowanych przez litewskich urzędników. Podczas ewentualnych działań ludność cywilna ewakuująca się samochodami z Wilna ma kierować się w stronę regionu olickiego i miasta Olita. Trasa ta prowadzi w pobliże granicy z Polską i stanowi przedłużenie polskiej drogi krajowej nr 16.
Inaczej ma wyglądać sytuacja na terenach blisko obwodu królewieckiego. Mieszkańcom tych rejonów zaleca się ucieczkę na północ, w stronę Łotwy. W litewskim planie ewakuacji zupełnie pominięto natomiast międzynarodową trasę E67, czyli popularną Via Baltica. To główny lądowy szlak komunikacyjny łączący kraje bałtyckie z Polską. Droga stanowi jednak newralgiczny korytarz dla przerzutu wojsk NATO, dlatego w warunkach zagrożenia militarnego musi pozostać dostępna dla sił sojuszniczych.
Wójt gminy Sejny odpowiada na doniesienia z Litwy
Lokalna włodarz, Joanna Raś, była wyraźnie zaskoczona litewskimi planami. Samorządowcy z polskiego pogranicza nie mieli pojęcia, że stolica sąsiedniego państwa wyznaczyła szlak ewakuacyjny wiodący wprost na ich teren, co wywołało u nich zrozumiałe zdumienie.
Nic nie wiem o takim planie. Ja chyba nawet nie mam budynku, żeby zaopiekować się dużą liczbą osób. Oczywiście, że w razie czego zmierzymy się z każdym wyzwaniem
- przyznała wójt gminy Sejny Joanna Raś.
Joanna Raś przyznała również, że początkowo brała doniesienia o litewskim planie za nieprawdziwe informacje. Podkreśliła przy tym, że gmina nie posiada infrastruktury przygotowanej na przyjęcie dużej liczby osób, choć w sytuacji kryzysowej podejmie działania.
Z kolei o procedury bezpieczeństwa zapytała Inga Januszko-Manaches, rzeczniczka prasowa wojewody podlaskiego. Podkreśliła, że doniesienia o planowanej ewakuacji ludności nie stanowią dla urzędu zaskoczenia. Wszystkie kwestie związane z reagowaniem w warunkach kryzysu są uregulowane w przepisach oraz w niejawnym wojewódzkim planie zarządzania kryzysowego.