Małgorzata Stępień, która ponad dwie dekady temu podbiła serca widzów w pierwszej edycji programu „Idol”, powróciła na szklany ekran w wielkim stylu. Piosenkarka pojawiła się w odcinku „The Voice of Poland”, gdzie swoim brawurowym wykonaniem utworu „Rescue Me” doprowadziła do odwrócenia aż trzech foteli trenerskich.
- Małgorzata Stępień była finalistką pierwszej edycji "Idola"
- W 2002 roku zajęła tam 4. miejsce
- Teraz, po długiej przerwie, wróciła na scenę w "The Voice of Poland"
- O jej głos walczyli Michał Szpak, Edyta Bartosiewicz i Kuba Badach
Małgorzata Stępień i spektakularny występ w The Voice of Poland
Małgorzata Stępień zafundowała widzom i trenerom powrót do przeszłości. Nikt w studiu się tego nie spodziewał. Artystka pojawiła się na scenie podczas przesłuchań w ciemno i sięgnęła po energetyczny utwór „Rescue Me” z repertuaru Fontelli Bass. Od pierwszych dźwięków było jasne, że przed mikrofonem stoi dojrzała wokalistka o potężnym, doskonale wyszkolonym głosie.
Jej dynamiczna interpretacja natychmiast wywołała poruszenie w trenerskich fotelach. Ostatecznie na wciśnięcie czerwonego przycisku zdecydowało się aż troje jurorów. O względy uczestniczki zaczęli walczyć Michał Szpak, Kuba Badach oraz Edyta Bartosiewicz, która właśnie debiutuje w roli trenerki 17. edycji „The Voice of Poland”. Dodatkowym smaczkiem był fakt, że Tomson i Baron koncertowali z Małgorzatą przed laty i jako jedyni jurorzy nie zdecydowali się odwrócić fotela. Tomson nazwał ją pieszczotliwie „Gosiaczkiem”. Widok trzech odwróconych foteli wywołał ogromną euforię, choć sama zainteresowana przez moment nie zdawała sobie sprawy ze skali swojego sukcesu.
Wyświetl ten post na Instagramie
Dlaczego gwiazda Idola zniknęła z show-biznesu
Małgorzata Stępień doskonale wie, jak smakuje telewizyjna sława. Ponad dwie dekady temu brała udział w pierwszej, historycznej edycji programu „Idol”, który na zawsze zmienił rodzimy rynek muzyczny. Zajęła wówczas czwarte miejsce, plasując się tuż za podium. Warto dodać, że w tamtej edycji zwyciężyła Alicja Janosz, drugie miejsce zajęła Ewelina Flinta, a trzecie Szymon Wydra. Stępień wyprzedziła z kolei takie późniejsze gwiazdy estrady jak Tomasz Makowiecki czy Anna Dąbrowska. Choć po finale wróżono jej wielką karierę, wokalistka nagle zniknęła z pierwszych stron gazet.
Za tą decyzją kryły się jednak bardzo trudne i bolesne doświadczenia osobiste. Stępień musiała poświęcić się wieloletniej, wymagającej opiece nad ciężko chorą mamą, stawiając rodzinę ponad blask fleszy. Do tego doszło bolesne rozczarowanie realiami branży rozrywkowej. Artystka zmagała się z dotkliwym brakiem swobody twórczej oraz bezwzględną presją otoczenia. Wymagano od niej natychmiastowego zrzucenia wagi i próbowano wtłoczyć w cudze ramy. Producenci oczekiwali, że stanie się „drugą Anastacią” lub „drugą Tiną Turner”, zamiast pozwolić jej po prostu być sobą.
Spotkanie po latach i wybór drużyny Kuby Badacha
Gdy opadły pierwsze emocje po występie, Małgorzata Stępień przeżyła kolejne zaskoczenie. Okazało się, że piosenkarka początkowo była święcie przekonana, iż swój fotel obrócił wyłącznie Michał Szpak - najwyraźniej po dwóch dekadach poza estradą stres skutecznie ograniczył jej pole widzenia, bo trzech odwróconych foteli trudno było nie zauważyć. Znalazła się natomiast w luksusowej sytuacji, w której to ona mogła przebierać w trenerach jak w ulęgałkach, choć początkowo myślała, że przygarnie ją tylko Michał Szpak.
Najbardziej wzruszający moment nadszedł wtedy, gdy wzrok wokalistki spotkał się ze spojrzeniem Kuby Badacha. Muzycy kształcili się razem w Katowicach. Choć studiowali na tym samym wydziale, ich drogi rozeszły się na ponad dwie dekady i od tamtej pory nie mieli ze sobą kontaktu. Dawna znajomość ze studenckich korytarzy oraz wzajemny szacunek do muzycznego warsztatu przeważyły szalę. Stępień zdecydowała, że swoją dalszą drogę w programie będzie kontynuować właśnie w drużynie Badacha. Historia zatoczyła koło po ponad dwudziestu latach.