Szef wszystkich szefów wprawił w konsternację Polaków, gdy postanowił odnieść się do wpadki. 1 kwietnia o 14:09 gruchnęła wiadomość od samego Jarosława Kaczyńskiego, zawierająca nie tylko odniesienie do jego lapsusu, ale i kolejny lapsus.
Jarosław Kaczyński przyznał się do wpadki
Cała historia zaczęła się w Tomaszewie Mazowieckim, gdzie Jarosław Kaczyński rozprawiał o kandydacie na prezydenta. Problem w tym, że zamiast grillować oponenta — Rafała Trzaskowskiego, nieumyślnie zarzucał przywary swojemu własnemu faworytowi — Karolowi Nawrockiemu.
Wszystko się nagrało, a internauci nie puścili tego płazem. Nagranie z wystąpienia w mig stało się hitem sieci: Jarek pomylił Karola z Rafałem. Przez długi czas grilował swego wybrańca [wideo].
Jacek Dominski/REPORTER EAST NEWS
Widząc, ile zamieszania wywołała jego wpadka, Jarosław Kaczyński postanowił pójść o krok dalej. Na portalu X (dawniej Twitter) napisał:
Niektóre prorządowe media zapiały z zachwytu w związku z moim wczorajszym przejęzyczeniem. Zdecydowanie bardziej warty uwagi jest wątek dotyczący lalusia.
x.com/OficjalnyJK
Jarosław Kaczyński zaliczył kolejną wpadkę
Jarosław Kaczyński nie tylko przyznał się do wpadki, ale i zaliczył kolejną. W swoim poście prezes PiS użył zwrotu "warty uwagi", czym wprawił w osłupienie wszystkich, którzy kiedyś trzymali w ręku słownik poprawnej polszczyzny.
Wbrew temu, co mogłoby się wydawać, w polszczyźnie nie istnieje przymiotnik "warty" w rodzaju męskim. Poprawna forma to "wart", choć dziś brzmi nieco staroświecko. Ten konkretny przymiotnik uparcie trzyma się jednak archaicznej formy.