To koniec złudzeń o jedności w Polsce 2050. W Sejmie właśnie powstał nowy układ sił, który może wywrócić stolik koalicji. Z partii, którą niedawno przejęła Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, uciekła niemal połowa posłów, zakładając własny klub. Donald Tusk reaguje błyskawicznie, a w kuluarach mówi się o brutalnej walce o wpływy i stołki.
Trzęsienie ziemi w Sejmie. Paulina Hennig-Kloska wyprowadza wojsko z Polski 2050
To, o czym spekulowano w politycznych kuluarach od tygodni, stało się faktem. Polska 2050 straciła blisko połowę swojego stanu posiadania. Grupa rozłamowców, licząca 15 posłów (w tym jedną posłankę niezrzeszoną) oraz 3 senatorów, powiedziała "dość" i utworzyła nowy klub parlamentarny o nazwie Centrum.
Na czele buntu stanęła Paulina Hennig-Kloska, ministra klimatu, która niedawno przegrała walkę o fotel lidera partii. Wraz z nią szeregi ugrupowania opuścili m.in. znany z liberalnych poglądów Ryszard Petru oraz Aleksandra Leo. Decyzja ta jest o tyle bolesna dla formacji macierzystej, że do założenia klubu w Sejmie wymagana jest liczba co najmniej 15 szabel – i dokładnie tylu posłów udało się zebrać w nowym tworze.
Podjęliśmy decyzję, że chcemy utworzyć klub parlamentarny, w którym odzyskamy przestrzeń do pracy i realizacji naszych postulatów, które składaliśmy w trakcie kampanii w 2023 r. To jest niezwykle trudna decyzja
– tłumaczyła swoją woltę Hennig-Kloska.
Warto przypomnieć, że exodus z partii trwał już wcześniej – szeregi opuścili m.in. europoseł Michał Kobosko czy wiceminister obrony Paweł Zalewski, który zapowiedział pozostanie posłem niezrzeszonym. Teraz jednak rozłam w Polsce 2050 stał się systemowy i nieodwracalny.
Pauina Henning Kloska / Fot. Wiki Commons
CZYTAJ TAKŻE: Majątek Pełczyńskiej-Nałęcz wbija w fotel. Brylanty i 800 plus to dopiero początek
Tusk reaguje w 40 minut. "Nie takie turbulencje przeżyliśmy"
Kiedy media obiegła informacja o rozpadzie klubu koalicjanta, oczy wszystkich zwróciły się na premiera. Donald Tusk, przemawiając w siedzibie Giełdy Papierów Wartościowych, nie wyglądał jednak na zaniepokojonego. Wytrawny gracz polskiej polityki szybko zgasił emocje, zapewniając o stabilności rządu.
To jest sensacja dnia dzisiaj, jak wiecie, więc chcę państwa uspokoić, jeśli chodzi o stabilność w parlamencie. Dzisiaj doszło do podziałów w klubie partii Polska 2050, ale w ostatnich dniach i godzinach zarówno pani minister Pełczyńska-Nałęcz, jak i pani minister Hennig-Kloska zapewniły mnie, że niezależnie od turbulencji w ich ugrupowaniu pozostaną lojalne wobec rządu, wobec Koalicji 15 października.
Szef rządu podkreślił, że większość parlamentarna jest bezpieczna, a koalicja rządząca dotrwa do końca kadencji.
Większość parlamentarna, czyli Koalicja 15 października, pozostanie stabilna na najbliższe miesiące i lata, na pewno do następnych wyborów. Nie takie turbulencje musieliśmy przez ten rok przeżywać i przeżyliśmy. (...) Chcę państwa zapewnić i zagwarantować, że następne miesiące i lata to też będzie czas stabilnego, ambitnego rozwoju
– skwitował premier Tusk.
Katarzyna Pełczyńska Nałęcz / Fot. Wiki Commons
"Zdezerterowali". Pełczyńska-Nałęcz nie gryzie się w język
Po drugiej stronie barykady stoi Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, obecna przewodnicząca Polski 2050. To właśnie jej przywództwo i styl zarządzania stały się katalizatorem rozłamu. W kuluarach huczy od plotek o tym, że Pełczyńska-Nałęcz miała desperacko "kupować" lojalność działaczy. Mówi się otwarcie o oferowaniu stanowisk w komisjach sejmowych oraz posad w Krajowym Zasobie Nieruchomości (KZN). Co więcej, przewodnicząca miała rozdawać te posady w KZN już podczas swojej kampanii wyborczej na szefa partii, co miało zapewnić jej zwycięstwo.
Dla władz partii odejście "buntowników" to wizerunkowa katastrofa. W oficjalnym komunikacie partia uderza w rozłamowców wyjątkowo ostro, oskarżając ich o złamanie danego słowa.
Wszyscy kandydaci obiecywali, że zaakceptują wyniki demokratycznych wyborów. Tej obietnicy nie dotrzymali. Posłowie, którzy opuścili Polskę 2050, nie potrafili pogodzić się z demokratyczną decyzją ludzi, którzy tworzą naszą partię
Sama przewodnicząca starała się jednak zachować twarz, określając odejście posłów jako "dezercję", jednocześnie apelując do pozostałych członków o jedność.
To jest smutne, to jest rozczarowujące, ale Polska 2050 była, jest i będzie. Tu jest Polska 2050
Co dalej z rządem? Koalicja ma twardy orzech do zgryzienia
Powstanie nowego klubu Centrum zmienia układ sił, ale paradoksalnie może wzmocnić premiera. Komentatorzy i analitycy zwracają uwagę na ciekawy paradoks: "buntownicy", tacy jak Hennig-Kloska czy Petru, są postrzegani jako politycy znacznie bardziej lojalni wobec Tuska i Koalicji Obywatelskiej niż sama Pełczyńska-Nałęcz.
Nowy podmiot zadeklarował chęć pozostania w koalicji rządzącej, ale już jako odrębny gracz. Może to oznaczać konieczność renegocjacji umowy koalicyjnej. Sytuację stara się łagodzić wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, lider PSL, choć nie ukrywa żalu po stracie jednego z kluczowych polityków – wiceministra Pawła Zalewskiego.
Trudno mi sobie wyobrazić utratę takiego zawodnika, który naprawdę ma dobrze dzisiaj rozrysowaną mapę uwarunkowań międzynarodowych na rzecz bezpieczeństwa
– przyznał szczerze szef MON.
Oficjalny komunikat partii brzmi niemal jak zaklinanie rzeczywistości. Władze ugrupowania zapewniają: "Idziemy dalej. Z wizją i odwagą". Trudno jednak nie zadać pytania, jak daleko zajdą, skoro właśnie zgubili po drodze połowę swojej armii.