Na zdjęciach wygląda na silnego, zdrowego mężczyznę, ale w jego organizmie tyka zegar, którego nie da się zatrzymać bez specjalistycznej pomocy. Adrian Szymaniak, uwielbiany uczestnik "Ślubu od pierwszego wejrzenia", toczy nierówną walkę nie tylko z nowotworem, ale i z bezdusznym systemem. Choć latami płacił składki, dziś jego życie wyceniono na fortunę, której sam nie jest w stanie zapłacić. W poruszającym wpisie odsłania kulisy swojego dramatu.
"Nie każdą chorobę widać". Adrian Szymaniak pokazał zdjęcia ze szpitala i rodzinnego spaceru
Najnowszy wpis Adriana Szymaniaka na Instagramie to emocjonalny rollercoaster. Uczestnik ŚOPW zestawił ze sobą dwa skrajnie różne światy, które stały się jego codziennością. Na jednych ujęciach widzimy uśmiechniętego ojca spacerującego z rodziną, na innych – pacjenta onkologicznego w szpitalnej sali.
Ten kontrast jest wstrząsający, ale celowy. Adrian Szymaniak chce uświadomić ludziom, że powierzchowna ocena może być krzywdząca. Mężczyzna apeluje o empatię, bo piekło choroby często ukryte jest za fasadą normalności.
Jego słowa uderzają w samo sedno. Choroba to nie tylko leżenie w łóżku i ból, ale też desperackie próby chwytania radości.
Gdybyś dziś zobaczył mnie na spacerze z rodziną, prawdopodobnie nie powiedziałbyś, że zmagam się z jednym z najgorszych nowotworów. Dlatego nie oceniajmy. Nie zakładajmy. Jednego dnia mam mnóstwo sił. Innego — nie mam ich wcale. Tak wygląda choroba. To nie tylko leżenie w łóżku, to też śmiech i radość, czasem nawet z dużo mniejszych rzeczy niż dawniej. Normalizujmy to. Nie dajmy sobie wmówić, jak "powinna" wyglądać osoba chora.
Adrian zaznacza też, że walka z rakiem bywa niewidoczna dla przypadkowych przechodniów. Każdy mijany człowiek może toczyć bój o życie, mimo że na twarzy ma przyklejony uśmiech.
Nie każdą chorobę widać. Być może jesteś chory. Być może ktoś z Twojej rodziny, albo bliskiego otoczenia zmaga się z ciężką chorobą, z nowotworem. Możliwe, że dziś minąłeś kilka takich osób – i nawet o tym nie wiesz. Bo przecież trzeba funkcjonować. Uśmiechać się. Żyć
Zwrócił się też z apelem do fanów:
Normalizujmy to. Nie dajmy sobie wmówić, jak „powinna” wyglądać osoba chora.
instagram.com/maciejkubik_
Leczenie za fortunę i brak refundacji. Adrian ze ŚOPW: "Płaciłem składki przez lata"
Jednak to nie wygląd jest największym zmartwieniem Adriana, a brutalna matematyka. Mimo że przez lata uczciwie odprowadzał składki zdrowotne, w starciu z diagnozą – glejak IV stopnia – system pozostawił go na lodzie. Refundacja leczenia onkologicznego w jego przypadku okazała się fikcją.
Koszty ratowania życia są astronomiczne i zwalają z nóg. Nowoczesne urządzenie do terapii TTFields, które daje szansę na zatrzymanie choroby, kosztowało blisko **250 tysięcy złotych**. To jednak dopiero początek góry lodowej.
Miesięczny koszt terapii to niewyobrażalne 120 tysięcy złotych. To cena, jaką Adrian musi płacić za każdy kolejny miesiąc bycia mężem i ojcem. W tej dramatycznej sytuacji nieoceniona okazała się pomoc jego żony. Anita Szymaniak zainicjowała zbiórkę, bo bez wsparcia ludzi dobrej woli, leczenie musiałoby zostać przerwane.
Wiele osób żyje z diagnozą przez lata. Walczy po cichu, albo całkiem głośno. Czasem nie mają wyboru: leczenie nie jest refundowane, mimo lat odprowadzania składek. Muszą prosić o pomoc, jak ja, choć to wcale nie jest łatwe. Dzielę się swoją historią, bo nie mam innych możliwości, ale też dlatego, że wierzę, że może dać komuś nadzieję.
"Diagnoza to nie wyrok". Adrian Szymaniak buduje mosty do przyszłości
Adrian ma zaledwie 38 lat. To wiek, w którym zazwyczaj planuje się rozwój kariery i kolejne wakacje, a nie spisuje testament. Mimo śmiertelnego zagrożenia, mężczyzna wykazuje się niesamowitą siłą psychiczną.
Dla niego choroba to nie koniec, a wyzwanie. Przeprowadzka do Bydgoszczy, kolejne cykle chemii i dobre wyniki morfologii dają nadzieję. Adrian nie pozwala, by strach go sparaliżował – zamiast tego, buduje w głowie plany, które trzymają go przy życiu.
Zamiast codziennego smutku i żalu, wybieram wdzięczność za każdy dzień. Zamiast pogrążać się w bezsilności, wybieram walkę i plany na przyszłość. To one są dla mnie mostami do niej. Mam marzenia. Nie zamykam się w czterech ścianach. Swoim doświadczeniem dzielę się z innymi (...) Diagnoza to nie wyrok, dopóki sami nie uznamy jej za wyrok. Psychika jest jednym z najważniejszych komponentów przy walce z chorobą.
Gwiazdor Ślubu od pierwszego wejrzenia wierzy w postęp nauki. Wie, że nie każdy lekarz ma aktualną wiedzę, dlatego szuka ratunku wszędzie, gdzie to możliwe.
Medycyna się rozwija, daje nadzieję. Warto szukać możliwości, dobrych specjalistów, kolejnych drzwi. Nie każdy szpital i lekarz są sobie równi. Nie wszyscy umieją też rozmawiać z pacjentami, często nie mają nawet aktualnej wiedzy. Warto patrzeć szerzej.
Postawa Adriana i Anity to lekcja pokory dla nas wszystkich. Mimo gigantycznych kosztów i systemowej niesprawiedliwości, oni wciąż wybierają nadzieję zamiast rozpaczy. Redakcja trzyma kciuki za powodzenie terapii – Adrian, walcz!