Małgorzata Ostrowska to wulkan energii i ikona polskiego rocka, ale pożegnanie jej ukochanego męża odbyło się w przejmującej ciszy. Żadnych marmurów, pomników ani blasku fleszy. Gwiazda ujawniła właśnie, że Jacek Gulczyński nie ma nawet tradycyjnego grobu. Decyzja rodziny może szokować, ale artystka mówi wprost: "To jest doskonałe".
Szokujące wyznanie o braku grobu
Nie szukajcie nazwiska męża gwiazdy na cmentarnych alejach pełnych betonu. Jacek Gulczyński spoczął w miejscu, które tętni życiem, a nie śmiercią. Jego prochy złożono w biodegradowalnej urnie w poznańskim "Lesie Pamięci" na Cmentarzu Junikowskim. Nie ma tam nagrobka, bo tak właśnie miało być.
W tym niezwykłym miejscu zmarli stają się częścią natury dosłownie i w przenośni. Małgorzata Ostrowska w poruszającej rozmowie z Mateuszem Szymkowiakiem przyznała, że to rozwiązanie idealnie oddaje ducha jej męża. Jacek nie leży pod zimną płytą – on teraz "zasila drzewa".
Zresztą, wolą Jacka było, żeby go rozsypać gdzieś. Jest w Lesie Pamięci. Mamy w Poznaniu dwa takie. [...] Nie ma nagrobka, nie ma grobu. Zasila rosnące tam drzewa. Tak chciał. Uważam, że to jest doskonałe. Też bym tak chciała
To wyznanie chwyta za serce i pokazuje zupełnie inne podejście do ostateczności. Gwiazda nie ukrywa, że sama pragnie kiedyś spocząć w identyczny sposób. Czy można wyobrazić sobie piękniejszy hołd dla natury i życia?
facebook.com/GlosWielkopolski
Walka z chorobą i ostatnia wola
To nie było nagłe odejście, ale wycieńczająca walka z bezlitosnym przeciwnikiem. Jacek Gulczyński zmagał się z zaawansowanym chłoniakiem, a jego ostatnim przystankiem było poznańskie Hospicjum Palium. Małgorzata Ostrowska wyznała bolesną prawdę: żegnali się "na raty", kawałek po kawałku, patrząc jak choroba bezpowrotnie odbiera siły ukochanemu człowiekowi.
Mąż artystki miał jedno marzenie – chciał, by jego prochy zostały rozsypane na wietrze. Niestety, bezduszne polskie przepisy stawiają sprawę jasno: taka forma pochówku jest nielegalna. Rodzina musiała znaleźć "wyjście awaryjne", które nie zabiłoby ducha wolności artysty, a jednocześnie mieściło się w granicach prawa.
Wybór padł na biodegradowalną urnę w Lesie Pamięci. To kompromis, który okazał się najpiękniejszym możliwym pożegnaniem.
Udało się w taki sposób, że uważam, że się udało
Filozofia pożegnania i życie po stracie
Jak poradzić sobie z ciszą w domu, który tętnił życiem przez dekady? Gwiazda nie ukrywa, że nie ma na to złotej recepty. Żałoba to sinusoida emocji, która uderza znienacka i nie pyta o zgodę.
Myślę, że to w ogóle nie można mówić w kategoriach: jak to przeżyć. Nie da się tego przeżyć tak… Jest pustka i tą żałobę się przeżywa takimi etapami, te etapy przechodzą w bardzo różnych momentach. Albo przychodzą szybko, albo przychodzą za pół roku. Też na to nie ma metody
Ale to nie koniec walki o normalność. Małgorzata Ostrowska przyznaje wprost: nie może pozwolić sobie na totalną rozsypkę. W pustym domu wciąż czekają na nią dwa psy i kot. To właśnie obowiązki wobec nich trzymają ją przy życiu i nie pozwalają zatonąć w rozpaczy.
Tutaj też mam wielkie szczęście i życzliwych ludzi wokół siebie, bo ja mam dwa psy i kota, dom, ktoś tam musi to ogarniać, każdy ma swoje życie. To trochę trwało, zanim to się poukładało. […] Nie mogę sobie pozwolić na bezsilność, bo mam dwa psy i kota. Nie ma takiej możliwości