Maciej Musiał przekazał światu przełomową wiadomość o sprawiedliwości, która nadeszła po niemal ośmiu dekadach. Sąd Okręgowy w Szczecinie właśnie uchylił wyrok z 1947 roku. Decyzja ta dotyczy jego ukochanego dziadka, Mariana Markiewicza. Legendarny żołnierz Armii Krajowej, skazany niegdyś na dwanaście lat więzienia, doczekał się w końcu pośmiertnej rehabilitacji i pełnego oczyszczenia z zarzutów.
Sąd w Szczecinie uchylił powojenną decyzję sądu
Marian Markiewicz usłyszał dramatyczny wyrok tuż po wojnie, w 1947 roku. Komunistyczny aparat represji skazał go wówczas na surową karę. Za więziennymi murami spędził łącznie aż dziewięć lat swojego życia. Decyzja zachodniopomorskiego sądu kończy bolesny rozdział w historii jego bliskich.
Wymiar sprawiedliwości jednoznacznie uznał, że czyny zarzucane mu kilkadziesiąt lat temu w rzeczywistości służyły niepodległemu bytowi Państwa Polskiego. Zrehabilitowanie żołnierza zdejmuje z jego życiorysu ciężar niesprawiedliwego oskarżenia i przywraca mu zasłużone miejsce w historii. Maciej Musiał pochwalił się wygraną.
Wyświetl ten post na Instagramie
Kim był Marian Markiewicz, dziadek Macieja Musiała
Marian Markiewicz, znany w podziemiu pod pseudonimem "Maryl", był kapitanem Armii Krajowej. Jego odwaga nie znała granic — brał udział w wyzwalaniu Wilna oraz krwawej bitwie pod Surkontami. Dla Macieja Musiała był nie tylko dziadkiem, ale przede wszystkim wzorem niezłomności. Żołnierz zmarł w 2022 roku, dożywając sędziwego wieku 98 lat.
Odszedł, niestety nie doczekawszy momentu oficjalnego i prawnego oczyszczenia z bezpodstawnych zarzutów. Maciej Musiał postanowił jednak wziąć ten ciężar na swoje barki i sam doprowadził sprawę do sprawiedliwego finału. Zwieńczenie tej długiej sądowej drogi przyniosło całej rodzinie ogromne poczucie ulgi.
Materiały dowodowe z Instytutu Pamięci Narodowej
Maciej Musiał szczegółowo opisał w mediach społecznościowych, jak wyboista była walka o ostateczne uniewinnienie. Zbudowanie odpowiedniego materiału dowodowego na potrzeby szczecińskiej rozprawy wymagało czasu oraz niezwykle wnikliwych poszukiwań archiwalnych. Kluczową rolę odegrał w tym procesie Instytut Pamięci Narodowej.
W 1947 roku Marian Markiewicz został skazany za udział w rzekomym napadzie. Dopiero dziś, dzięki tytanicznej pracy historyków IPN, udowodniono, że ta akcja była w rzeczywistości operacją na rzecz Państwa Podziemnego. Aby uniknąć kary śmierci podczas brutalnego śledztwa, "Maryl" musiał wtedy zataić swoje powiązania z konspiracją. Dziadek aktora musiał ukryć przynależność organizacyjną przed oprawcami, aby uchronić życie.
"Nie była to prosta sprawa ponieważ dziadek w momencie śledztwa musiał wyprzeć się działania na zlecenie Państwa Podziemnego, inaczej dostałby karę śmierci" — wyznał Maciej Musiał.
Dotarcie do bezpośrednich świadków tamtych dni było niezwykle skomplikowane. Prawnicy polegali w dużej mierze na zachowanych skrawkach dokumentów i nielicznych relacjach z tamtego okresu. Zebranie namacalnych dowodów po tak długim czasie wymagało ogromnego nakładu pracy.
"Było to szalenie trudne, za dowody służyły świadectwa różnych osób, dokumenty – czasami sprzed kilkudziesięciu lat, zarówno z Polski jak i z Litwy odnalezione przez IPN. Za co z całego serca dziękuję" — dodał Maciej Musiał.
Uchylenie wyroku to symboliczny hołd dla człowieka. Marian Markiewicz oddał swoje najlepsze lata w służbie ojczyźnie. Po dziewięciu latach spędzonych w celi i dziesięcioleciach życia z brzemieniem skazańca, nazwisko zasłużonego żołnierza w pełni odzyskało blask. Swoje emocje aktor wyraził krótko na Instagramie.
"Cześć i chwała bohaterom!" — napisał Maciej Musiał.