Wanda Traczyk-Stawska, legendarna uczestniczka Powstania Warszawskiego, zmarła 18 sierpnia 2026 roku w wieku 99 lat. Choć dla milionów Polaków pozostawała symbolem niezłomności i odwagi, w domowym zaciszu jej dzieci musiały mierzyć się z ciężarem wojennej przeszłości. Legendarna bohaterka otwarcie przyznawała, że powstańcza misja często wygrywała z potrzebami jej najbliższych, a rodzinna codzienność toczyła się w cieniu wojennej traumy.
- Wanda Traczyk-Stawska zmarła 18 sierpnia 2026 roku w wieku 99 lat. Pozostawiła córkę Ewę, syna Pawła oraz wnuki i prawnuka
- Rodzeństwo dorastało w kawalerce, gdzie echa walk i powstania były stale obecne
- Syn Paweł wyjechał w latach 70. do Niemiec po pobiciach przez milicję, a córka Ewa osiedliła się w Anglii
- „Pączek” otwarcie mówiła, że dzieci miały do niej żal o przedkładanie spraw powstańczych ponad ich życie
Dzieciństwo w cieniu wojennych koszmarów
Wanda Traczyk-Stawska była nie tylko żołnierką AK i powstanką w Powstaniu Warszawskim, ale też psycholożką i nauczycielką dzieci wymagających szczególnej opieki. Przez lata pełniła funkcję strażniczki pamięci o poległych. Po narodzinach własnych dzieci nie oddzieliła powstańczej przeszłości od powojennej codzienności. Powstanie Warszawskie i bolesne wspomnienia z lat okupacji pozostały nierozerwalną częścią jej życia rodzinnego.
W jednopokojowym mieszkaniu historia była stale obecna. Do domu stale przychodzili koledzy Wandy Traczyk-Stawskiej, a opowieści o Powstaniu Warszawskim stały się codziennością dorastającego rodzeństwa. Bohaterka w rozmowie z magazynem Viva! przyznawała, że tamte relacje zostawiły w jej dzieciach ślad, a Ewa i Paweł mieli do niej o to pretensje.
AKPA
Trudne wyznanie Wandy Traczyk-Stawskiej o macierzyństwie
Wanda Traczyk-Stawska w późniejszych wywiadach nie ukrywała trudnej prawdy o relacjach ze swoimi dziećmi. Zapytana wprost o to, jaką była matką, zdobyła się na szczere i bolesne podsumowanie. Walka o pamięć o poległych towarzyszach broni i bezkompromisowa postawa społeczna pochłaniały większość jej czasu i energii.
Bohaterka zdawała sobie sprawę, że jej zaangażowanie w sprawy kombatanckie raniło najbliższych. W wywiadzie dla magazynu Viva! padły słowa, które chwytają za serce:
Dzieci do dzisiaj mają żal, że moje sprawy powstańcze były ważniejsze niż ich.
Dzieci bały się o swoją matkę również wtedy, gdy ta w podeszłym wieku angażowała się w życie publiczne. "Pączek" rozumiała ten niepokój. Sama przyznała kiedyś otwarcie:
Mówią… Teraz też mają do mnie żal, że robię różne rzeczy, narażając się, a nie pamiętam o tym, że one będą cierpieć, jak odejdę.
AKPA
CZYTAJ WIĘCEJ: Wstrząsające pożegnanie legendy Powstania Warszawskiego. Wyjątkowy gest Trzaskowskiego i Biejat odbiera mowę
Emigracja rodzeństwa i pożegnanie bohaterki
Bohaterka zmierzyła się z rozłąką, gdy jej dorosłe dzieci zdecydowały się na emigrację. Syn Paweł rozwijał talent muzyczny i grał na altówce. Kilka razy został jednak dotkliwie pobity przez milicję w Polsce. W rezultacie wyjechał na czwartym roku Wyższej Szkoły Muzycznej w latach 70. XX wieku. Dyplom obronił we Frankfurcie nad Menem i na stałe związał swoją przyszłość z Niemcami.
Córka Ewa poszła podobną ścieżką artystyczną. Ukończyła klasę fortepianu i organów, po czym zdobyła paszport i wyjechała do Anglii, gdzie wyszła za mąż za Anglika. Mimo żalu z przeszłości relacje z matką pozostały bardzo bliskie. Dzieci dzwoniły do "Pączka" codziennie, a każdy 1 sierpnia spędzały z nią w Warszawie.
O śmierci legendy Powstania poinformował prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. W opublikowanym później nekrologu Wandę Traczyk-Stawską pożegnali córka Ewa, syn Paweł, wnuki i prawnuk. Pogrzeb bohaterki odbył się w poniedziałek, 31 sierpnia 2026 roku.