Iga Świątek pokonała Ann Li 6:4, 6:1 i po raz pierwszy w swojej karierze awansowała do półfinału prestiżowego turnieju WTA 1000 w Wuhan. W walce o wielki finał po drugiej stronie siatki stanie jej bliska przyjaciółka z dzieciństwa, Maja Chwalińska. Leworęczna tenisistka z Bielska-Białej sprawiła ogromną sensację, eliminując w dramatycznym trzysetowym boju Marię Sakkari, która w rankingu WTA zajmuje 35. miejsce.
- Mecz półfinałowy Igi Świątek z Mają Chwalińską odbędzie się w sobotę, 17 października. Początek zaplanowano nie przed godziną 12:30 czasu polskiego
- Maja Chwalińska pokonała Marię Sakkari po trzysetowym dreszczowcu, który zakończył się wynikiem 6:0, 3:6, 7:5
- Polskie tenisistki poznały się, gdy miały po 10 lat, i wspólnie reprezentowały Polskę w rozgrywkach juniorskich
- Dzięki rewelacyjnemu występowi w Chinach Chwalińska awansowała na 20. pozycję w zestawieniu WTA „live”
Droga Igi Świątek i Mai Chwalińskiej do półfinału w Wuhan
Iga Świątek w ćwierćfinałowym pojedynku nie pozostawiła złudzeń reprezentantce Stanów Zjednoczonych. Podczas pojedynku z Ann Li raszynianka od początku narzuciła twarde warunki gry. Triumfowała pewnie w dwóch setach 6:4, 6:1. Dla dziewiątej rakiety świata to nie tylko premierowy awans do najlepszej czwórki imprezy w Wuhan, ale także zastrzyk ponad 500 punktów rankingowych, które mocno przybliżają ją do gry w kończącym sezon turnieju WTA Finals.
Zupełnie inny scenariusz napisała Maja Chwalińska. W piątek zagrała w swoim pierwszym ćwierćfinale rangi WTA 1000, choć eksperci skazywali ją na pożarcie w starciu z doświadczoną Marią Sakkari. Polka zamknęła usta krytykom już w pierwszym secie, wygrywając go bez straty gema 6:0 w zaledwie 31 minut. Najwyraźniej Maja zapomniała powiedzieć rywalce, że ta ma prawo do jakiegokolwiek oporu. Cały, wyczerpujący bój trwał aż 2 godziny i 35 minut. Chwalińska wyszarpała awans, a po wygranej cierpliwie czekała na rozstrzygnięcie meczu Świątek.
Dzięki temu zwycięstwu Maja zameldowała się na rekordowej, 20. pozycji w zestawieniu WTA "live". To potwierdzenie jej rewelacyjnej dyspozycji w obecnych rozgrywkach – jeszcze niedawno kibice cieszyli się, gdy Maja Chwalińska świętowała urodziny po sensacyjnym marszu do wielkoszlemowego finału Roland Garros, a teraz ponownie zachwyca na azjatyckich kortach.
Iga Świątek i Maja Chwalińska, 2018 / Fot. instagram.com/igaswiatek
Przyjaźń od dziecka i wspólne początki na korcie
Maja Chwalińska i Iga Świątek znają się od czasów dziecięcych rywalizacji, kiedy jako 10-latki stawiały pierwsze kroki na krajowych kortach. Razem rozpoczynały swoją przygodę ze sportem. Obie zawodniczki razem podróżowały na zawody i reprezentowały kraj w turniejach juniorskich, gdzie uczyły się rywalizacji pod biało-czerwoną flagą.
Choć z biegiem lat kariery obu tenisistek potoczyły się w odmienny sposób, więź z najmłodszych lat nie zniknęła. Chwalińska przyznawała wprawdzie szczerze, że ze względu na napięte grafiki ich relacje troszeczkę się oddaliły, jednak zawodniczki wciąż utrzymują ze sobą stały kontakt i serdecznie sobie kibicują. Sobotnie starcie w Chinach będzie ich pierwszym bezpośrednim pojedynkiem w seniorskim cyklu WTA. Nic dziwnego, że chiński reporter z entuzjazmem okrzyknął to nadchodzące wydarzenie mianem "polskich derbów".
Maja Chwalińska i Iga Świątek - kobieca przyjaźń na korcie / Fot. instagram.com/igaswiatek
Co Iga Świątek mówi o Mai Chwalińskiej przed meczem
Iga Świątek tuż po swoim zwycięstwie nad Li odniosła się przed kamerami do nadchodzącego meczu z przyjaciółką. Na antenie Canal+ Sport nie kryła uśmiechu i wzruszenia, gdy wspominała dawne czasy spędzone razem na korcie.
Jak w starych czasach. Świetnie, że mamy dwie Polki w półfinałach, to dobre dla polskiego tenisa. Mam nadzieję, że będzie to dobry mecz.
Polska mistrzyni nie szczędziła ciepłych słów pod adresem Mai, z uznaniem oceniając potężny skok jakościowy w jej tenisie. Sądząc po szerokim uśmiechu, sukces koleżanki sprawił Idze autentyczną frajdę, choć w sobotę sentymenty będą musiały zostać w szatni.
Jestem bardzo szczęśliwa z tego, jak radzi sobie Maja. W tym roku poprawiła swoją grę. Dzisiaj skupię się na odpoczynku i przygotowaniu, będę gotowa.
Świątek opublikowała również w mediach społecznościowych serię zdjęć z chińskiego turnieju, pod którymi krótko podsumowała swój bojowy nastrój.
Półfinały, jedziemy z tym!
Jedno jest pewne: niezależnie od tego, która z Polek wygra w sobotę na korcie centralnym, polski tenis już świętuje wielki sukces, mając gwarantowane miejsce w decydującym meczu o tytuł.