Mieszkania Tomasza Komendy nie dla jego syna? Brat przejął fortunę dzięki sprytnemu zapisowi

Mieszkania Tomasza Komendy nie dla jego syna? Brat przejął fortunę dzięki sprytnemu zapisowi

Mieszkania Tomasza Komendy nie dla jego syna? Brat przejął fortunę dzięki sprytnemu zapisowi

AKPA

Dzisiaj, 21 lutego 2026 roku miną dwa lata od śmierci Tomasza Komendy, a emocje wokół jego majątku zamiast stygnąć, sięgają zenitu. Mężczyzna, który uzyskał od państwa rekordowe 13 milionów złotych za skradzione lata życia, zostawił po sobie fortunę, która dziś dzieli rodzinę. Podczas gdy jego syn i była partnerka walczą o przetrwanie, luksusowe nieruchomości trafiły w ręce brata. Jak to możliwe, że przy tak gigantycznym odszkodowaniu, najbliżsi drżą o jutro?

Reklama

Zaskakujący zwrot w sprawie majątku. Trzy mieszkania w centrum Wrocławia zniknęły ze spadku

Historia Tomasza Komendy to gotowy scenariusz na film, ale finał walki o jego majątek zaskoczyłby nawet najlepszych scenarzystów. Kluczowe aktywa, czyli trzy mieszkania w centrum Wrocławia, zostały "wyjęte" z puli spadkowej jeszcze za życia Komendy. To był szach-mat dla reszty spadkobierców. Nieruchomości przejął najstarszy brat, Gerard Komenda, wykorzystując mechanizm, jakim jest umowa dożywocia.

W zamian za natychmiastowe przepisanie własności lokali, Gerard musiał spełnić konkretne warunki:

  • zapewnić Tomaszowi osobistą, dożywotnią opiekę,
  • zorganizować i sfinansować jego pogrzeb.

Dzięki temu manewrowi, mieszkania są bezpieczne u Gerarda, a syn Filip nie zobaczy z nich ani grosza. Jak brutalnie wyjaśnia to Gazeta Wyborcza:

Przekazane w ten sposób mieszkanie nie podlega zachowkowi, czyli roszczeniom ustawowych spadkobierców

Mimo że Tomasz otrzymał od państwa łącznie blisko 13 milionów złotych, w tym 12 milionów złotych zadośćuczynienia, ten konkretny, niezwykle cenny kawałek tortu został prawnie zabetonowany. Mieszkania Tomasza Komendy są poza zasięgiem syna.

Tomasz Komenda, syn Tomasza Komendy MARCIN SMULCZYNSKI/East News; facebook.com/Medfemina

CZYTAJ TAKŻE: Nikt nie spodziewał się takiego finału. Tragiczny los syna Tomasza Komendy

Syn Filip pominięty w testamencie? Rodzinna wojna w cieniu tragedii

To, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami sądu, obrosło już legendą i aurą tajemnicy. Według przecieków medialnych, testament Tomasza Komendy może w ogóle nie uwzględniać jego jedynego syna, Filipa. To brzmi jak ponury żart, biorąc pod uwagę, że dziecko powinno być pierwszym w kolejce do dziedziczenia.

Rzeczywistość skrzeczy jednak biedą, co dobitnie pokazały wydarzenia z połowy ubiegłego roku. Matka Filipa, Anna Walter, w czerwcu 2025 roku musiała schować dumę do kieszeni i uruchomić zbiórkę pieniędzy. Jej dramatyczne wyznanie nie pozostawia złudzeń co do ich sytuacji finansowej:

została z bólem, dziećmi, długami, własnymi problemami zdrowotnymi i ogromnym lękiem o jutro

Gdyby nie umowa dożywocia, zachowek po Tomaszu Komendzie z samych nieruchomości mógłby ustawić Filipa na lata. Teraz walka toczy się o resztki fortuny, a spadek po Tomaszu Komendzie topnieje w oczach.

Tomasz Komenda i Anna Walter AKPA

Emocje w sądzie i rozłam w rodzinie

Sprawa o spadek toczy się w atmosferze gigantycznego skandalu. Sytuacja jest patowa. Rodzina jest pęknięta na pół. Po jednej stronie barykady stoi Gerard Komenda, który trzyma rękę na nieruchomościach.

Po drugiej stronie walczy Anna Walter oraz sama matka Tomasza Komendy, która jest silnie skonfliktowana z najstarszym synem, Gerardem. Tomasz zmarł 21 lutego 2024 roku po walce z nowotworem, marząc o spokoju. Dziś, zamiast ciszy nad trumną, słychać tylko szczęk prawniczego oręża. Czy tak ma wyglądać sprawiedliwość dla rodziny człowieka, który wycierpiał tak wiele?

Wiadomo, na co dokładnie Tomasz Komenda wydał 13 milionów odszkodowania. Część podarował matce.
Źródło: AKPA
Reklama
Reklama