Maja Ostaszewska znalazła się w centrum burzy. Podczas promocji najnowszego serialu aktorka otwarcie poparła prawo par jednopłciowych do adopcji dzieci. Jej słowa o tradycyjnej rodzinie oraz wstrząsające wspomnienia o dramatycznym dzieciństwie Kory z domu dziecka natychmiast podzieliły internautów. W sieci wybuchł prawdziwy skandal.
Maja Ostaszewska i serial "Proud" na HBO Max. Ciemne strony samotności
Maja Ostaszewska potrafi zaskakiwać swoimi zawodowymi wyborami. Od 12 czerwca 2026 roku widzowie platformy HBO Max mogą oglądać ją w nowej produkcji "Proud". Serial składa się z ośmiu odcinków, a jego finał zaplanowano na 31 lipca. Fabuła koncentruje się na młodym geju i modelu imieniem Filip, w którego wciela się Ignacy Liss. Mężczyzna po niespodziewanej śmierci siostry musi zmierzyć się z życiowym wyzwaniem i przejąć opiekę nad jej córką.
53-letnia aktorka udzieliła wywiadu Karolinie Błaszkiewicz dla portalu Onet. Gwiazda przyznała, że jej serialowa rola jest niezwykle złożona. Wciela się w postać Beaty, inteligentnej, lecz zmagającej się z przejmującą samotnością i problemem alkoholowym sąsiadki Filipa. Podczas promocji tytułu artystka poruszyła również prywatne wątki. Odtwórczyni roli Beaty przypomniała o własnym doświadczeniu macierzyństwa, zaznaczając, że w czerwcu 2026 roku jej syn miał 18, a córka 16 lat.
AKPA
Maja Ostaszewska o adopcji przez pary jednopłciowe i przemocy w rodzinie
Maja Ostaszewska rozwinęła społeczny apel podczas odrębnej rozmowy z serwisem Plejada.pl. Aktorka zapytana o równość par jednopłciowych odniosła się do argumentu o rzekomym zagrożeniu dla powszechnie uznanych norm. Ostaszewska wyznała, że budując rodzinę ze swoim partnerem, nie widzi żadnego niebezpieczeństwa w prawach dla mniejszości.
Zdecydowanie jestem za pełnią praw i nie rozumiem, dlaczego mojej rodzinie, która — można by rzec — jest tradycyjną rodziną, gdzie razem z moim partnerem wychowujemy dwójkę dzieci, miałoby zagrażać to, że pary nieheteronormatywne mają również prawa do zawierania związków małżeńskich czy adopcji dzieci.
Aktorka podkreśliła, że prawdziwe tragedie rozgrywają się w zaciszu domowym. Problem krzywdy najmłodszych wymaga najwyższej powagi i absolutnego skupienia na bezpieczeństwie ofiar. Gwiazda uważa, że przemoc domowa nie ma przypisanej orientacji. Społeczeństwo powinno udoskonalać system ochrony najsłabszych, a nie skupiać się na tym, kto wychowuje maluchy.
To, co jest wielkim problemem, to jest to, jak radzimy sobie w naszym kraju z przemocą. Jak wiemy, przemoc — jeśli pojawia się w rodzinach — nie ma nic wspólnego z orientacją rodziców, z tożsamością rodziców. Bardzo dużo sytuacji tragicznych, przemocowych odbywa się w rodzinach tradycyjnych i powinniśmy nie budować sztucznych demonów, tylko polepszać cały czas ten system reagowania, kiedy mamy sygnały, że dziecku dzieje się krzywda, bo ta krzywda może się zdarzyć w każdym domu, i hetero i nieheteronormatywnym.
instagram.com/krzysztofbosak/
CZYTAJ WIĘCEJ: Krzysztof Bosak wyznał bez ogródek, gdzie odesłałby dzieci z tęczowych rodzin. Internauci bez litości: "Ideologiczna obsesja"
Maja Ostaszewska wspomina traumę Kory z domu dziecka
Maja Ostaszewska w rozmowie z portalem Plejada.pl podzieliła się niezwykle poruszającym wspomnieniem. Przypomniała dramatyczne losy zmarłej Kory, która była dla niej osobą niezwykle bliską ze względu na wieloletnią przyjaźń ich rodziców. Olga "Kora" Sipowicz znaczną część dzieciństwa spędziła w domu dziecka. Pobyt w sierocińcu okazał się dla wokalistki czasem głębokiego nieszczęścia i braku elementarnego poczucia bezpieczeństwa.
Ostaszewska zaznaczyła, że wokalistka na podstawie własnych bolesnych doświadczeń gorąco popierała prawo do przysposobienia dzieci przez osoby tej samej płci. Dla porzuconego malucha płeć opiekunów nie ma żadnego znaczenia w obliczu rozpaczliwej potrzeby posiadania kochającego, ciepłego domu.
Kora była bardzo bliską mi osobą, taką trochę moją ciocią, bo nasi rodzice się przyjaźnili, jestem dokładnie z tego samego rocznika co jej starszy syn. Kora wychowywała się w domu dziecka i była tam bardzo nieszczęśliwa. Sama o tym mówiła, bo ona była również za adopcją dzieci przez pary nieheteronormatywne i jako dziecko wychowywane w domu dziecka, myślę, że miała pełne prawo też do takiej wypowiedzi, że marzyłaby, żeby jakaś kochająca para, nieważne jakiej orientacji, po prostu stworzyła jej kochający dom, w którym czułaby się bezpiecznie, w którym budowane byłoby jej poczucie własnej wartości.