Ewa Drzyzga jest znaną gwiazdą telewizji, której początki w mediach były wymagające. Niewielu wie, że jej wejście do świata mediów było niezwykle wyboiste. Zanim na jej koncie pojawiły się pieniądze, znana prezenterka przez wiele miesięcy pracowała zupełnie za darmo.
- Ewa Drzyzga na początku kariery pracowała w radiu bez wynagrodzenia. Jako studentka utrzymywała się ze stypendium i pomocy rodziców
- Jako młoda dziewczyna dziennikarka ciężko pracowała na wsi, pomagając rodzinie przy sianokosach w zamian za wiejski prowiant
- Prezenterka przyznaje, że do mediów przyciągnęła ją prawdziwa pasja, a satysfakcjonujące zarobki przyszły dopiero z czasem
Ewa Drzyzga praca w radiu i początki bez pensji
Ewa Drzyzga zaczynała karierę w radiu, a obecnie jest rozpoznawalną postacią w mediach. Choć dzisiejszym celebrytom może się to wydawać wręcz nieprawdopodobne, gwiazda na początku swojej kariery zawodowej przez długi czas pracowała w stacji radiowej bez jakiegokolwiek wynagrodzenia. Zamiast domagać się gaży, młoda dziennikarka chłonęła wiedzę i uczyła się pracy z mikrofonem.
Dla stawiającej pierwsze kroki reporterki najważniejsze było zdobywanie doświadczenia. Początki kariery zawodowej Ewy Drzyzgi wynikały przede wszystkim z jej autentycznej pasji do zawodu. Jak sama po latach z dumą podkreśla, główną motywacją do codziennego realizowania materiałów nigdy nie były dla niej finanse, lecz chęć nauki i zdobywania tak ważnego w tej branży warsztatu.
Słynna prezenterka wyznaje bez ogródek, że w jej przypadku zadowalające zarobki stały się po prostu naturalną konsekwencją zdobytych umiejętności, a nie głównym celem. O swoich ówczesnych priorytetach Ewa Drzyzga mówi dziś bardzo otwarcie, przypominając młodszemu pokoleniu o wartości ciężkiej pracy. Ewa Drzyzga uważa, że gdyby kierowała się wyłącznie pieniędzmi, mogłaby zajmować się w mediach innymi rzeczami. „Myślę, że gdybym patrzyła na pieniądze, to robiłabym inne rzeczy, także w tym zawodzie jako osoba medialna” – wyznała.
„Tak naprawdę nie chodzi o pieniądze, przysięgam. Nigdy nie poszłam do tej pracy, żeby było mnie widać w telewizji albo żeby zarabiać pieniądze. One przyszły [...] za moją pracę i potem już doświadczenie”
instagram.com/ewa_drzyzga
Ewa Drzyzga początki kariery. Utrzymanie ze stypendium i pomoc finansowa od rodziców
Ewa Drzyzga musiała w tamtym okresie mocno zaciskać pasa, rozważnie planując każdy wydatek. W okresie studiów oraz na samym starcie wymagającej pracy zawodowej, gdy młoda adeptka dziennikarstwa nie otrzymywała jeszcze satysfakcjonującej pensji, z pomocą przyszli jej najbliżsi. To właśnie rodzice wspierali córkę finansowo i pomagali jej utrzymać się na powierzchni, podczas gdy portfel żaczki świecił pustkami.
Brak konieczności wynajmowania własnego kąta i regulowania czynszu zdecydowanie ułatwiał sprawę. W tamtym czasie Ewa Drzyzga mieszkała pod dachem u swoich rodziców, co zwalniało ją z opłacania comiesięcznych rachunków. Dodatkowym zastrzykiem gotówki było wypracowane stypendium naukowe, z którego dziewczyna na bieżąco finansowała podstawowe potrzeby. Rarytasem był dla niej wtedy zwykły jogurt owocowy i bagietka, na które odkładała drobniaki.
„Miałam to szczęście, że mogłam mieszkać u rodziców, że nie musiałam płacić za mieszkanie. To była duża pomoc. A na zbytki, czyli bagietkę i jogurt owocowy, to jakoś tam się uzbierało. Na studiach miałam stypendium, więc z tego jakoś ciułałam”
Ewa Drzyzga rodzice i praca na wsi. Za fizyczny wysiłek dostawała kwaśne mleko
Ewa Drzyzga nigdy nie ukrywała przed swoimi widzami, że ogromnego szacunku do ciężkiej pracy nauczono ją już w rodzinnym domu. Jej bliscy dbali o to, by od najmłodszych lat znała wartość każdego zarobionego pieniądza, nawet jeśli tym „pieniądzem” miałyby być zwykłe produkty spożywcze. Zanim ambitna dziennikarka w ogóle pomyślała o błysku fleszy, czerwonych dywanach i ogólnopolskiej rozpoznawalności, jeszcze jako nastolatka regularnie jeździła na wieś.
Właśnie na wsi, z dala od wielkomiejskiego zgiełku, w pocie czoła pomagała swojej rodzinie w tradycyjnych pracach rolniczych. W młodości brała udział w sianokosach, pomagając rodzinie. Co ciekawe, jej bezpośrednią zapłatą za ten fizyczny wysiłek wcale nie była gotówka, a orzeźwiający wiejski nabiał.
„W radiu zaczęłam pracować za darmo. I pracowałam tak przez wiele miesięcy, więc za moich czasów na początku rzadko kiedy płacono za pracę. Jak jechałam na sianokosy, bo pomagałam rodzinie, no to za kwaśne mleko pracowałam”
Dzisiejsza pozycja dziennikarki w polskim show-biznesie jest najlepszym dowodem na to, że pokora i determinacja potrafią zaprowadzić na sam szczyt. Droga od darmowych dyżurów i wiejskich sianokosów do miana jednej z najjaśniejszych gwiazd telewizji to scenariusz, którego nie powstydziłby się sam Hollywood.