To zdjęcie miało nigdy nie ujrzeć światła dziennego. Szokująca metamorfoza Mentzena

To zdjęcie miało nigdy nie ujrzeć światła dziennego. Szokująca metamorfoza Mentzena

To zdjęcie miało nigdy nie ujrzeć światła dziennego. Szokująca metamorfoza Mentzena

Fot. Pawel Wodzynski/East News

Dziś nienaganny garnitur, pewność siebie i tłumy na wiecach. A 20 lat temu? Wyciągnięta koszula, długie włosy i polityczny niebyt. Sławomir Mentzen zszokował internautów, publikując zdjęcie z czasów, gdy o wielkiej karierze mógł tylko śnić. Lider Nowej Nadziei nie gryzie się w język i bez litości punktuje swój dawny wizerunek: "Byłem typowym kucem".

Reklama

Długie włosy i flanela. Tak wyglądał "stereotypowy informatyk" z Torunia

Robiąc porządki w gabinecie, Sławomir Mentzen natrafił na prawdziwy wehikuł czasu. Fotografia z początku 2006 roku to dowód na to, że każdy ma w szafie trupy... lub przynajmniej flanelowe koszule. Na zdjęciu widzimy nieśmiałego studenta informatyki z Torunia, który dopiero poznaje swojego idola, Janusza Korwin-Mikkego. Lider Nowej Nadziei z rozbrajającą szczerością i autoironią przyznaje, że idealnie wpisywał się w ówczesny kanon "młodego gniewnego".

Robiąc ostatnio porządki w gabinecie, znalazłem zdjęcie, którego wcześniej długo szukałem. Początek 2006 roku (niemal równo 20 lat temu) i moje pierwsze spotkanie z Januszem Korwin-Mikkem.

Widok dzisiejszego prezesa partii w wersji "retro" może być dla wielu szokiem. Nie ma tu śladu po dopracowanym wizerunku medialnym. Mentzen sam określa siebie mianem "typowego kuca" – w slangu internetowym oznacza to stereotypowego, nieco oderwanego od rzeczywistości zwolennika prawicy, najczęściej z długimi, niezadbanymi włosami.

Co więcej byłem świeżo po studiowaniu informatyki, więc idealnie wpisywałem się w stereotyp młodego korwinisty.

Sławomir Mentzen i Janusz Korwin-Mikke na fotografii z 2006 roku facebook.com/slawomirmentzen

Sondaże na dnie i "polityczna piwnica"

Ale archiwalne zdjęcie Mentzena to coś więcej niż tylko modowa wpadka sprzed lat. To dokumentacja czasów, gdy wolnościowcy i dzisiejsza Konfederacja tkwili w głębokiej "politycznej piwnicy". Zapomnijcie o wielkich scenach i milionowych zasięgach w social mediach. Wtedy rzeczywistość skrzeczała: małe, duszne salki, garstka 30 zapaleńców i sondaże szorujące po dnie, grubo poniżej błędu statystycznego.

Mimo beznadziejnej sytuacji politycznej, młody Sławomir Mentzen – jak na "kuca" przystało – tryskał arogancją i przekonaniem o własnej nieomylności, co dziś wspomina z wyraźnym rozbawieniem.

Jak każdy, byłem wtedy pewien, że nie mając podstawowej wiedzy i żadnego doświadczenia, wiem lepiej niż prezes partii, co należy robić.

Od nieznanego studenta do następcy tronu

Choć w środowisku korwinistów obracał się od dwóch dekad, to formalnie obrączkę z polityką założył dekadę później. Sławomir Mentzen zaznacza, że 24 lutego 2016 roku to data graniczna. To wtedy nikomu nieznany student ostatecznie wszedł na ścieżkę, która zaprowadziła go na fotel prezesa, detronizując w końcu samego Janusza Korwin-Mikkego.

Mam dzisiaj okrągłą rocznicę. Równo 10 lat temu, 24 lutego 2016 roku, zostałem członkiem partii KORWiN i poważnie zaangażowałem się w działalność w partii.

Patrząc na starą fotografię, polityk nie kryje zdumienia obrotem spraw. Scenariusz, w którym nieśmiały informatyk w kraciastej koszuli przejmuje władzę nad całym środowiskiem, wydawał się wówczas kompletną abstrakcją.

Do głowy by mi wtedy nie przyszło, że po wielu latach zacznę prawie codziennie współpracować z JKM, a z czasem zastąpię go na stanowisku prezesa.

Sławek Mentzen od grilla pokazał dom rodzinny. Wcale nie było "na bogato" [dużo zdjęć].
Źródło: YouTube/SławomirMentzen
Reklama
Reklama