Anna Grodzka od lat nie boi się trudnych tematów. Teraz postanowiła pójść o krok dalej i wprost opowiedziała, jak wyobraża sobie własny pogrzeb. Była posłanka ma bardzo konkretną wizję swojego pożegnania, w której nie ma miejsca na tradycyjną ceremonię i księdza. Jej plany mogą zaskoczyć wielu.
Wypłynęły szczegóły pogrzebu Anny Grodzkiej
Zapomnijcie o smutnej ceremonii w kaplicy i stypie w ponurej atmosferze. Anna Grodzka ma na swoje ostatnie pożegnanie zupełnie inny, zaskakujący pomysł. W rozmowie z magazynem "Replika" 71-letnia była posłanka ujawniła, że marzy o spotkaniu w swobodnej atmosferze, najlepiej nad brzegiem jeziora, przy ognisku, z winem, piwem i muzyką.
Jest jednak jeden warunek, od którego nie ma absolutnie żadnego odstępstwa. Grodzka stawia sprawę jasno i bezkompromisowo.
Jedyne, czego jestem pewna – nie chcę księdza. Reszty nie jestem pewna [...] Chciałabym, aby ludzie zebrali się w jakimś swobodnym miejscu. Koniecznie nad brzegiem wody albo jeziora. Żeby było ognisko, wino, piwo i wiele pięknej muzyki.
Była posłanka zdecydowała się na ceremonię humanistyczną, którą wybrała też Joanna Kołaczkowska: Czym jest pogrzeb humanistyczny, który wybrała Kołaczkowska? Kościół stracił monopol na ostatnie pożegnanie.
Baranowski Michał/AKPA
Ostatnia wola Anny Grodzkiej wola wprawia w osłupienie
Taka świecka uroczystość, której koszt zaczyna się od 2,5 tysiąca złotych, to coraz popularniejsza alternatywa dla tradycyjnych pogrzebów. Po śmierci Grodzka chce zostać skremowana, choć wciąż ma dylemat, co zrobić z prochami.
Z jednej strony przychodzi mi na myśl, żeby rozsypać moje prochy – oddać je jakoś przyrodzie, a z drugiej strony zastanawiam się, czy nie byłoby sensowne, aby było jakieś miejsce, w którym jestem pochowana.
Anna Grodzka w wywiadzie przyznała, że "nie chciałaby fundować tradycyjnej traumy" osobom, które przyjdą ją pożegnać. Chce, by to spotkanie było radosnym wspomnieniem.
Nad brzegiem jeziora, przy ognisku i z piękną muzyką - to byłby piękny pogrzeb. Ale jeśli będzie mróz czy zawierucha? Muszę tak zakombinować, żeby umrzeć latem.