To nie był zwykły atak zimy, to był paraliż, który kierowcy zapamiętają na lata. Rekordowa pokrywa śnieżna – w Mławie sięgnęła 57 cm, a w Olsztynie 45 cm – zamieniła główną arterię w białe więzienie. Setki osób spędziły noc uwięzione w blaszanych pułapkach na trasie S7, walcząc z mrozem i brakiem paliwa. "Nikt nie ma żadnych informacji, śnieg sypie, jest ciemno" – relacjonowali przerażeni podróżni. Oto kronika nocy, podczas której paraliż drogowy stał się faktem, a droga ekspresowa S7 zamieniła się w scenerię rodem z koszmaru.
Sceny jak z filmu katastroficznego. Co wydarzyło się na S7?
Mechanizm katastrofy był bezlitosny. Obfite opady śniegu i oblodzona nawierzchnia sprawiły, że ciężkie pojazdy straciły przyczepność na wzniesieniach w pobliżu Ostródy. Gwoździem do trumny dla przejezdności trasy okazały się wyprzedzające się tiry, które zablokowały oba pasy ruchu, odcinając drogę ucieczki samochodom osobowym. Zator w stronę Gdańska, ciągnący się od Olsztynka do Rychnowa, osiągnął w szczytowym momencie przerażającą długość 16 km.
Sytuacja była równie dramatyczna w kierunku Warszawy, gdzie korek od MOP Grabin do Rychnowa liczył 7 km. Wiceminister infrastruktury przyznał wprost, że tiry uniemożliwiły stworzenie korytarzy życia. Władze zareagowały apelem, by kierowcy pojazdów ciężarowych omijali "siódemkę" i wybierali alternatywną trasę przez autostradę A1. Patryk Michalski, dziennikarz będący na miejscu, nie przebierał w słowach:
Armagedon to mało, żeby opisać, co się działo na trasie z województwa kujawsko-pomorskiego do warmińsko-mazurskiego. Kilka pługów na trasach zasypanych po kolana. Brak przygotowania i reakcji na czas w kolejnych gminach. Samochody w rowach.
x.comKWP_Olsztyn
Czytaj także: Znieważyli starszą kobietę w autobusie. Nie spodziewali się, kim jest jej syn. Znamy koniec historii
"Zabrakło paliwa, dzieci płaczą". Relacje uwięzionych kierowców
Dla setek rodzin ta noc była testem granic wytrzymałości. Uwięzieni w zaspach kierowcy spędzili w bezruchu od 10 do nawet 14 godzin. Największym wrogiem okazało się nie tylko zimno, ale i kończące się paliwo, które było jedynym gwarantem ogrzewania wewnątrz aut. Natalia Kossakowska, jedna z poszkodowanych, przekazała wstrząsającą relację:
Jesteśmy z dziećmi, nie mamy nic do jedzenia ani picia. Nie wiemy nawet, na ile starczy nam paliwa. (...) Jak to w naszym kraju bywa, zima zaskoczyła. Korek jest ogromny, nie jestem w stanie powiedzieć, ile ma kilometrów długości. Cała S7 stoi, stoją samochody ciężarowe, samochody osobowe. Nikt nie ma żadnych informacji, śnieg sypie, jest ciemno.
W obliczu dramatu zadziałała jednak ludzka solidarność. Kierowcy, widząc beznadziejną sytuację, wysiadali z aut z własnymi łopatami, próbując odkopywać sąsiednie pojazdy i dzieląc się resztkami prowiantu. W zaspach, w środku nocy, obcy ludzie stali się dla siebie jedynym ratunkiem.
x.comKWP_Olsztyn
Miasto otworzyło drzwi. Nocna akcja ratunkowa w Ostródzie
Gdy stało się jasne, że służby drogowe nie udrożnią trasy szybko, do akcji wkroczyły władze samorządowe. Burmistrz Ostródy, Rafał Dąbrowski, podjął decyzję o otwarciu Urzędu Miejskiego przy ul. Mickiewicza 24 dla wszystkich potrzebujących. W sali sesyjnej zorganizowano prowizoryczną noclegownię, serwowano gorącą kawę i herbatę.
Technicznie da się przejechać trasą S7, ale jazda wciąż wygląda bardzo źle. Do naszego urzędu miejskiego wciąż zjeżdżają ci, którzy tej trasy nie mogą kontynuować. Bo apelowaliśmy do kierowców, że jest możliwość, aby w naszym urzędzie się schronić i jesteśmy tu przez całą noc. Sytuacja jest kiepska, bo śnieg ciągle pada.
Pomoc nie ograniczyła się tylko do urzędników. Mieszkańcy Ostródy i okolic pokazali wielkie serca. Rodziny, takie jak państwo Dent z Kajkowa, przyjmowały zmarzniętych podróżnych z małymi dziećmi pod swój prywatny dach, oferując ciepły posiłek i łóżko. To właśnie te gesty pozwoliły wielu przetrwać tę koszmarną noc.
x.comKWP_Olsztyn
Paraliż nie tylko na drogach. Pociągi utknęły w polach
Chaos komunikacyjny przeniósł się również na tory. Pasażerowie pociągu IC Orłowicz przeżyli chwile grozy, gdy ich skład stanął w szczerym polu pod Olsztynkiem. Z powodu awarii urządzeń sterowania ruchem, podróżni byli uwięzieni w wagonach przez ponad dwie godziny, otrzymując od obsługi dramatyczne komunikaty:
Być może spędzą w wagonach całą noc.
Sytuacja na kolei była krytyczna. Z powodu drzew pochylonych pod naporem ciężkiego śniegu na sieć trakcyjną, całkowicie zamknięta została linia kolejowa nr 216 między Nidzicą a Waplewem. Tysiące pasażerów musiało liczyć się z ogromnymi opóźnieniami lub odwołanymi kursami.
Sztab kryzysowy w MSWiA. Kiedy sytuacja wróci do normy?
Skala żywiołu zmusiła służby do nadzwyczajnych działań. Na drogach krajowych pracowało ponad 2200 jednostek sprzętu do odśnieżania, a na walkę z lodem zużyto aż 10 tysięcy ton soli. W MSWiA trwają nieustanne narady wojewodów i szefów służb, jednak prognozy nie dają wytchnienia. Magdalena Roguska z MSWiA ostrzegała:
W najbliższych godzinach będziemy mieć do czynienia z sytuacją, która będzie zmienna. Mówi o tym IMGW. W najbliższych godzinach utrudnienia będą nadal występowały.
Zagrożenie nie minęło. W Elblągu i Fromborku wciąż groźna jest tzw. cofka – poziom wody w rzece Elbląg przekroczył stan alarmowy, osiągając 610 cm. Synoptycy zapowiadają na nadchodzącą noc siarczysty mróz, sięgający nawet -15 stopni Celsjusza. Kierowcy planujący podróż powinni dwa razy zastanowić się przed wyjazdem, by nie powtórzyć losu uwięzionych na S7.