Podczas gdy świat bił brawo, w Polsce wybuchła burza po słowach jego ojca. Radzimir Dębski, znany szerzej jako Jimek, wszedł na absolutny szczyt, dyrygując orkiestrą u boku legendy rapu na oczach milionów widzów platformy Netflix. Niestety, w cieniu tego triumfu rozbrzmiewa chłodna i surowa ocena, którą wystawił mu własny ojciec, Krzesimir Dębski.
Polski dyrygent skradł show Snoop Doggowi. Wydawałoby się, że ojciec będzie pękał z dumy
Na scenie pojawił się Snoop Dogg w towarzystwie 30-osobowego chóru, zespołu tancerzy i plejady gwiazd, a obok nich on – polski dyrygent Radzimir Dębski, znany jako Jimek, z batutą w ręku.
Radzimir Dębski brawurowo poprowadził orkiestrę w symfonicznych aranżacjach hitów Snoop Dogga, takich jak "Nuthin’ but a G Thang", "Who Am I (What’s My Name)?" oraz "Drop it Like it’s Hot". Amerykanie uznali ten występ za lepszy niż sam mecz, co w USA jest najwyższym wyrazem uznania.
Wydawałoby się, że ojciec będzie pękał z dumy. Tymczasem Krzesimir Dębski w programie „PRZEmiana” zaserwował opinię, która u wielu internautów wywołała potężny "cringe" i falę współczucia dla Radzimira.
Po tym co wypalił Krzesimir Dębski na temat syna, aż serce pęka
Zamiast gratulacji za globalny sukces, usłyszeliśmy o... „nożyczkach”.
No można się cieszyć z tego, że znalazł swoje poletko. Jest to właściwie inny świat zupełnie. Nożyczki i się wycina fragmenty innych utworów, innych autorów. Na pewno bym wolał, żeby pisał swoje utwory. A to jest troszeczkę łatwizna i świat dodawania bitów.
Ojciec Radzmira Dębskiego uważa, że jego muzyka to nic innego, jak zwykłe wygłupy, a popularność syna go po prostu zadziwia.
Ja to robiłem, jak się wygłupiałem w filharmoniach, gdy robiłem na bisy na "Dumkę na dwa serca". Robiłem to jako żart, a potem się okazało, że to jest teraz popularne i to jest prawdziwa jakaś sztuka wielka. Bardzo się dziwię
Nazywanie skomplikowanej orkiestracji hip-hopu „światem dodawania bitów” brzmi w dzisiejszych czasach wręcz groteskowo. Choć Krzesimir Dębski próbował później łagodzić sytuację, porównując się do ojca Mozarta, niesmak pozostał.
Dodam, że wielu ojców, jak choćby Mozart senior, martwiło się, że syn oddaje się lekkiej muzie, czyli operze ludowej!