Podczas gdy Polska dopiero szykuje się do sylwestrowej zabawy, Iga Świątek jest już w 2026 roku. Najlepsza rakieta świata jako pierwsza globalna gwiazda sportu otworzyła szampana, świętując nadejście Nowego Roku dokładnie o godzinie 14:00 polskiego czasu. Ale to nie fajerwerki nad operą w Sydney przykuły największą uwagę. Mistrzyni pokazała, kto towarzyszył jej w tę wyjątkową noc, a jej wyznanie o zmianach w życiu brzmi wyjątkowo intrygująco.
Noc w Sydney i ważny mężczyzna u boku
To nie są zwykłe wakacje, to misja. Iga Świątek zameldowała się w Australii z dużym wyprzedzeniem, by poprowadzić reprezentację Polski w United Cup. Jednak w sylwestrową noc rakiety poszły w odstawkę. Tenisistka pochwaliła się na InstaStories zdjęciem, które mówi wszystko o atmosferze panującej w jej obozie. Nowy Rok 2026 powitała w ścisłym gronie swojego "teamu", a tuż obok niej uśmiechał się on – Wim Fissette.
Belgijski szkoleniowiec, z którym Polka współpracuje już od roku, stał się kluczową postacią w jej sportowym życiu. To właśnie z nim Iga opracowała plan na zdominowanie nadchodzącego sezonu. Zdjęcie sugeruje jedno: chemia w zespole jest idealna, a toast wzniesiony w gorącym Sydney ma być zapowiedzią kolejnych triumfów. Iga nie ukrywa entuzjazmu:
W rok 2026 wkraczam z uśmiechem, determinacją i poczuciem, że najlepsze dopiero nadejdzie. Dziękuję wszystkim za wsparcie i pozytywną energię, które są ogromną częścią mojej motywacji do tego, co robię. Do zobaczenia wkrótce!
instagram.com/iga-swiatek
Czytaj także: Agata Świątek szczerze: tak wyglądał ich rodzinny dom i relacje z matką
Bezwzględna mistrzyni. "Okrutnie chciałam wygrać"
Zanim jednak Iga wyjdzie na kort w United Cup 2026, by zmierzyć się z Niemcami i Holandią, warto zrozumieć, co ukształtowało jej obecną postawę. Rok 2025 był morderczy – Polka rozegrała aż 80 spotkań! Ale to jeden konkretny mecz zmienił wszystko. Mowa o finale Wimbledonu 2025, w którym Świątek nie wzięła jeńców.
Pamiętacie ten wynik? 6:0, 6:0 z Amandą Anisimovą. To nie był mecz, to była egzekucja. Iga weszła na poziom nieosiągalny dla rywalek, a jej słowa po tym triumfie pokazują mentalność zabójczyni na korcie, którą pokochali kibice:
Tak naprawdę nie zwracałam uwagi, jak to wygląda. Po prostu grałam i nie chciałam oddawać żadnych punktów za darmo. To jest finał Wimbledonu, okrutnie chciałam go wygrać.
To właśnie to zwycięstwo na trawiastej nawierzchni, której uczyła się latami, stało się punktem zwrotnym. Jak sama przyznała – ten sukces "zmienił jej życie" i pozwolił uwierzyć, że nie ma dla niej rzeczy niemożliwych.
instagram.com/wimbledon
Sensacyjna decyzja. Iga Świątek okroi kalendarz w 2026 roku
Szampański nastrój w Sydney nie może jednak uśpić czujności rywalek, bo Polka szykuje prawdziwą rewolucję. Plany Igi Świątek na sezon 2026 to ryzykowna gra o najwyższą stawkę. Tenisistka podjęła sensacyjną decyzję o rezygnacji z części startów. Cel uświęca środki – chodzi o skompletowanie Karierowego Wielkiego Szlema poprzez wygranie Australian Open.
Spróbuję ominąć może jeden albo dwa turnieje, być może te, na których i tak nie szło mi za dobrze. Poświęcę czas na pracę i poprawianie techniki. Myślę, że to pomogłoby mi radzić sobie lepiej w stresujących momentach, bo moje ciało zapamięta odpowiednie ruchy i to, czego nauczę się w czasie tych treningów.
Wielkoszlemowy turniej w Melbourne startuje już 12 stycznia 2026 roku. Iga chce tam trafić w życiowej formie, a nie zmęczona "obowiązkowymi" występami. Wbijając delikatną szpilę w standardy panujące w WTA, Polka jasno stawia sprawę: ona nie zamierza udawać, że jest gotowa. Ona chce być pewna swego.
Świadomość, że ciężko pracowałam, może mi dać dużo pewności siebie. Wtedy mogę przyjeżdżać na turnieje trochę lepiej przygotowana, bo występując w każdym obowiązkowym turnieju, większość zawodników wam to powie, nie wszyscy przyjeżdżają gotowi na sto procent.
Czy ta odważna strategia da jej upragniony tytuł i miejsce w historii obok dziesięciu legend tenisa? Odpowiedź poznamy już za kilka tygodni. Jedno jest pewne – Iga wchodzi w ten rok na własnych zasadach.